Reklama

Duchowość

Szukając sensu życia

Adobe.Stock.pl

„Żyjąc, tracimy życie”. Tracimy to, co najcenniejsze, podczas prozaicznych czynności. I choć chcielibyśmy je przedłużyć, zużywamy je każdego dnia. A mimo to tak rzadko myślimy o swoim życiu i jego końcu...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W pewnym szpitalu w centrum Polski wszyscy codziennie stają w kolejce po zdrowie. Są tam kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi. Jedni mają włosy, inni już nie. Jedni są uśmiechnięci, inni nie. Wszyscy się niecierpliwią i czekają na lekarza cudotwórcę, który da im upragnione zdrowie. A lekarz też człowiek – też z włosami lub bez, też uśmiechnięty lub nie – nie może obiecać cudu. Robi, co może, dwoi się i troi, ale najczęściej rozkłada ręce i mówi ze ściśniętym gardłem, że już za późno.

Lubię tę kolejkę po zdrowie. Też w niej stoję i przysłuchuję się ludziom. Mężczyźni raczej milczą, czytają gazetę, bawią się telefonem lub drzemią. Kobiety wolą rozmowę. Podsłuchuję więc kobiety. „Jak się czujesz? Ładnie wyglądasz! Przycięłaś włosy? Ładnie ci. Masz już port? Ile czekałaś na badanie? Boli cię? Jak dzieci? Co u męża? Żartujesz? Co ty powiesz?”... I tak toczą się te rozmowy. Czasem z uśmiechem, a czasem ze łzami. Słucham ich od roku i nie usłyszałem jeszcze rozmów o tym, co mnie interesuje. Nikt nie rozmawia tu o śmierci. Jakby jej nie było. A przecież w tej kolejce po zdrowie wszyscy się o nią ocierają. Większość spotka ją już niebawem, inni trochę później. Może warto porozmawiać o tym spotkaniu?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przeciekające smart życie

Wybitna badaczka literatury romantyzmu Maria Janion jedną ze swoich książek zatytułowała: Żyjąc, tracimy życie. Spodobał mi się ten paradoks. Tracimy to, co najcenniejsze, podczas prozaicznych czynności. I choć chcielibyśmy przedłużyć nasze życie, zużywamy je każdego dnia. Wobec utraty życia jesteśmy bezradni. A mimo to tak rzadko myślimy o swoim życiu i jego końcu. Przelatuje nam ono przez palce, bo przecież musimy być na bieżąco, musimy wiedzieć, powiedzieć, skomentować, zhejtować. Już nie wystarczy dzwoniący telefon. Żeby być jeszcze bardziej na bieżąco, uzbrajamy się w dzwoniące zegarki. Żeby tylko nie umknęła nam żadna wiadomość. Żebyśmy mogli odpowiedzieć jak najszybciej. Bo skoro nie komentujesz, to nie żyjesz. Dzień goni kolejny dzień, aż w końcu następuje zatrzymanie. Takie ostateczne, bez odwołania, bez reklamacji. Mój 5-letni syn przyniósł mi kiedyś zepsuty zegarek i powiedział: „Zegarek nie daje czasu”. Oto mądrość dziecka. Nasze pędzenie, zabieganie, aby być na bieżąco, nie daje nam czasu. Ono ten czas zabiera, a właściwie – ono ten czas kradnie. Często przy naszym czynnym udziale. Czy dziś w zabieganym świecie mody i wygody, w erze smart życia, jest jeszcze miejsce na pytanie o sens tego życia?

Reklama

Ktoś mocniejszy ode mnie

Od ponad roku niemal codziennie zastanawiam się nad swoim życiem. Zachorowałem na nieuleczalną chorobę i cudem jest, że ciągle żyję. Sprawę choroby oddałem i zawierzyłem Matce Bożej i od tego momentu jakby przestał to być mój problem. Odczuwam wprawdzie różne dolegliwości wynikające z prowadzonego leczenia, ale nie zastanawiam się zbytnio nad tą kwestią. Czuję, że Ktoś mocniejszy ode mnie prowadzi moją kartę choroby, i to daje mi pokój. Mimo to kwestia ta powraca co jakiś czas, szczególnie podczas rozmów z przyjaciółmi, bliskimi. Czuję się wtedy trochę jak Hiob, do którego przychodzą przyjaciele i próbują go pocieszyć, rozwikłać zagadkę jego nieszczęść, a on siedzi na kupie gnoju, pokryty trądem, i odpowiada: „Bóg dał, Bóg wziął”.

Rozmowa na poważnie

Te moje przyjacielskie rozmowy bywają bardzo trudne i wynika z nich, że nie jesteśmy gotowi na przyjęcie jedynej pewnej rzeczy na ziemi – śmierci. A to przecież ona podkreśla cenę naszego życia. To ona sprawia, że życie na ziemi ma sens. Gdy rozpoczynałem leczenie, mój lekarz prowadzący powiedział mi jasno: „my tu pana nie wyleczymy, będziemy przedłużać życie”. Przyjąłem te słowa i od razu moje życie nabrało sensu. Zobaczyłem śmierć, która jest blisko. Zacząłem bardziej cieszyć się każdym dniem, doceniać to, co mam – moją rodzinę, wspaniałą żonę i dzieci. Nigdy przedtem, tzn. przed chorobą, nie odczuwałem takiej radości. I właśnie w tej mojej codziennej radości inni widzą problem.

Reklama

Nie wszyscy są na nią gotowi. Wiele osób zarzuca mi, że pogodziłem się z chorobą, że nie chcę walczyć, że się poddałem, że nie kłócę się z Bogiem. Nie zgadzam się z tymi słowami, bo chcę zobaczyć, jak moje dzieci dorastają, jak zakładają rodziny, że są szczęśliwe. Nie okazuję jednak tego pragnienia życia. Ktoś mocniejszy ode mnie prowadzi moją kartę choroby i czuję, że to, co teraz mnie spotyka, jest dla mnie najlepsze. Chciałbym, żeby ktoś porozmawiał ze mną o mojej śmierci na poważnie. Niestety, większość rozmów tego nie dotyczy.

Najczęściej spotykam się z lekceważącymi: „daj spokój”, „oj, nie gadaj”, „będzie dobrze”. Często słyszę też umoralniające: „dzieci powinny mieć ojca”, „jesteś potrzebny rodzinie”. Czasami to ja muszę pocieszać rozmówcę, który jest tak przybity wiadomościami o moich złych wynikach, że momentalnie milknie i posępnieje. Nie tego szukam i nie to jest mi potrzebne. Zdarzył się jeden głos, który napełnił mnie pokojem. Brzmiał on tak: „bez względu na to, co się z tobą stanie, zaopiekuję się twoją rodziną”. Tego mi było trzeba.

Prawdziwy Wielki Post

Czy rzeczywiście tak trudno rozmawiać o śmierci? Na co dzień jej nie zauważamy. Przychodzi znienacka i odchodzi, zabierając ukochane osoby. A przecież to jedyny pewnik. Jak bardzo brakuje mi średniowiecznego Mistrza Polikarpa, który chciał poznać tajemnice Śmierci. Mistrz żył wprawdzie w czasach, gdy hasło: Memento mori było na porządku dziennym, a taniec śmierci (danse macabre) można było spotkać na ścianach niemal każdego kościoła. Czy nasze czasy aż tak się zmieniły? Czy śmierć nie tańczy z nami jak na średniowiecznych miniaturach?

Reklama

Jesteśmy w okresie Wielkiego Postu. Dla mnie jest to dopiero drugi prawdziwy Wielki Post, choć mam ponad 35 lat. Prawdziwy, bo dopiero dzięki chorobie umiem spojrzeć na mękę Zbawiciela, na cierpienia Maryi i uczniów z otwartym sercem. Może podczas tego smutnego czasu rozważania męki Jezusa będzie nam łatwiej zastanowić się nad sensem własnego życia, nad tym, dokąd ono zmierza i że na pewno nasza ziemska wędrówka zakończy się śmiercią. Trzeba to sobie codziennie przypominać.

Głęboko wierzę, że nie potrzeba śmiertelnej choroby, aby zrozumieć prawdy znane od wieków. Mówią o tym teksty Pisma Świętego, głoszą to wszyscy wielkopostni kaznodzieje. Podczas jednego z takich kazań ks. prof. Krzysztof Pawlina przywołał słowa Tadeusza Różewicza: „Czasem «życie» zasłania/ To/ co jest większe od życia”. Życzę, aby podczas Wielkiego Postu wszyscy odnaleźli sens własnego życia i z tęsknotą czekali na „To, co jest większe od życia”.

Lead i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Autor tekstu jest doktorem historii, polonistą, nauczycielem, mężem i ojcem trojga dzieci.

Podziel się:

Oceń:

+20 -1
2021-03-23 19:41

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Wiara jest oddechem Boga

Wierzę, bo...? Opowiedz mi o tym bez użycia wielkich słów i gładkich zdań wytrychów. Mów tak, jakbyś opowiadał komuś bliskiemu, dziecku, ukochanej, przyjacielowi, który właśnie traci wiarę, a ty chcesz zrobić coś, co go na tej drodze zatrzyma. Szczerze, bez zakładania masek, bez przymilnej poprawności.

Więcej ...

Życie bez łaski to życie bez radości

2024-05-05 19:16
Suma odpustowa ku czci Matki Bożej Łaskawej Patronki i Opiekunki Małżeństwa i Rodzin.

Marzena Cyfert

Suma odpustowa ku czci Matki Bożej Łaskawej Patronki i Opiekunki Małżeństwa i Rodzin.

W kościele św. Karola Boromeusza przeżywano odpust ku czci Matki Bożej Łaskawej Patronki i Opiekunki Małżeństwa i Rodzin. Tym samym rozpoczęło się przygotowanie do jubileuszu 30. rocznicy koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Łaskawej.

Więcej ...

Bp Stułkowski: pomnik może być kartką wyrwaną z podręcznika historii

2024-05-06 16:48
Bp Szymon Stułkowski

Karol Porwich/Niedziela

Bp Szymon Stułkowski

O tym, że pomnik, na którym uwiecznia się bohaterów z polskiej historii, może być „kartką wyrwaną z podręcznika” i że trzeba troszczyć się o swoje korzenie - powiedział bp Szymon Stułkowski podczas Mszy św. w katedrze w intencji powstańców z 1863 roku. Po Mszy św. poświęcił obelisk dedykowany dowódcom Powstania Styczniowego na ziemi płockiej. Powstał on przy katedrze z inicjatywy Stowarzyszenia Historycznego im. 11. Grupy Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

#PodcastUmajony (odcinek 6.): Nie uciekaj, mały!

Wiara

#PodcastUmajony (odcinek 6.): Nie uciekaj, mały!

Czy zauważam Boga wokół siebie?

Wiara

Czy zauważam Boga wokół siebie?

Pojechała pożegnać się z Matką Bożą... wróciła...

Wiara

Pojechała pożegnać się z Matką Bożą... wróciła...

Abp Jędraszewski: tylko budowanie na Chrystusie pozwoli...

Kościół

Abp Jędraszewski: tylko budowanie na Chrystusie pozwoli...

Czy 3 maja obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów...

Kościół

Czy 3 maja obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów...

Nakazane święta kościelne w 2024 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2024 roku

#NiezbędnikMaryjny: Litania Loretańska - wezwania

Wiara

#NiezbędnikMaryjny: Litania Loretańska - wezwania

Nabożeństwo majowe - znaczenie, historia, duchowość +...

Wiara

Nabożeństwo majowe - znaczenie, historia, duchowość +...

Czy 3 maja obowiązuje nas udział we Mszy św.?

Kościół

Czy 3 maja obowiązuje nas udział we Mszy św.?