Reklama

Iść za głosem, który mnie woła

2019-01-30 11:36


Edycja podlaska 5/2019, str. VII

Archwium prywatne
S. Zofia Lisek, dominikanka

Z s. Zofią Lisek ze Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi w Bielsku Podlaskim rozmawia ks. Marcin Gołębiewski

Ks. Marcin Gołębiewski: – 2 lutego obchodzone jest święto Ofiarowania Pańskiego. Dlaczego, zdaniem Siostry, Dzień Życia Konsekrowanego obchodzony jest właśnie w to święto?

S. Zofia Lisek OP: – Św. Jan Paweł II w 1997 r. ustanowił 2 lutego Dniem Życia Konsekrowanego. My, siostry i bracia zakonni, podobnie jak Jezus w świątyni Jerozolimskiej, ofiarujemy swoje życie na wyłączną służbę Bogu. Ten dzień jest okazją do głębszej refleksji całego Kościoła nad darem życia poświęconego Bogu.

– Należy Siostra do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi. W Kościele katolickim mamy wiele zgromadzeń, które różnią się strojem, charyzmatem. Co charakteryzuje Siostry zgromadzenie?

– Nasze zgromadzenie opiera swą duchowość na doktrynalnej i apostolskiej tradycji zakonu kaznodziejskiego. Znamiennym rysem naszej duchowości jest powiązanie postawy kontemplacyjnej z apostolstwem. Misją Zakonu św. Dominika, do którego należy nasze zgromadzenie, jest głoszenie Słowa Bożego wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby. To głoszenie – zapał apostolski, podyktowany gorliwością o zbawienie ludzi – wypływa z kontemplacji Boga, z szukania Prawdy. Dla każdej z nas życie w zgromadzeniu jest przede wszystkim drogą do zjednoczenia z Jezusem, do świętości. Zadaniem szczególnym, dla którego została utworzona nasza wspólnota zakonna, jest praca misyjna wśród ludzi, którzy nie znają jeszcze Pana Boga, także w Rosji, oraz budzenie zrozumienia potrzeby tej pracy u nas w kraju, czyli animacja misyjna. Każda siostra służy temu wezwaniu przez modlitwę, pokutę i ofiarną pracę na terenach misyjnych lub w kraju. Nasz ubiór to biały habit z różańcem, czarna peleryna i welon.

– Są siostry obecne w Bielsku Podlaskim. Jak siostry trafiły do tego miasta? Na czym polega praca sióstr?

– Nasze zgromadzenie zostało zaproszone do Bielska w 1992 r. przez bp. Władysława Jędruszuka. Zamieszkałyśmy w ofiarowanym nam domu i rozpoczęłyśmy pracę przy kościele parafialnym Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja. Jedna z sióstr pełni posługę zakrystianki oraz zaangażowana jest w Odnowę w Duchu Świętym. Jesteśmy też katechetkami w szkole podstawowej. Gromadzimy dzieci i młodzież w grupach przyparafialnych. Młodzieży pomagamy odnaleźć sposoby zaangażowania się w życie Kościoła. Jedna z sióstr katechizuje także młodzież niepełnosprawną w Środowiskowym Domu Samopomocy. Nasz klasztor jest przystanią dla szukających Pana, a kaplica – miejscem, gdzie można przyjść, by wielbić Go modlitwą liturgiczną bądź w ciszy Go adorować.

– Przed jakimi wyzwaniami stoją dzisiaj siostry zakonne oraz czy trudno obecnie być siostrą zakonną?

– Mówiąc o wezwaniach trzeba przyjąć trzy wymiary czasowe: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, patrząc z perspektywy charyzmatu założyciela. Papież Franciszek mówi, że „mamy spoglądać ku przeszłości z wdzięcznością, ale nie jak na eksponat w muzeum, lecz jak ktoś, kto chce dotrzeć do korzeni – źródła inspiracji. Dziś to teraźniejszość – to właśnie tu i teraz musimy udzielić odpowiedzi poprzez nasz charyzmat”. Papież „wzywa nas do obudzenia na nowo zapału misyjnego i większej obecności wśród najbardziej potrzebujących”. Wobec wyzwań współczesnego świata bardziej niż kiedykolwiek musimy całe swe siły poświęcić głoszeniu Ewangelii. Pełne entuzjazmu w mocy Ducha Świętego idziemy do dzieci, młodzieży, do tych, których Pan codziennie stawia na naszej drodze. Głosimy Chrystusa przede wszystkim przykładem swego życia. Na pewno w dzisiejszej rzeczywistości nie jest łatwo być siostrą zakonną. Myślę, że także atmosfera wokół żeńskiego życia zakonnego nie jest najlepsza. Chociażby w mediach, które nie pokazują prawdziwego jego obrazu. Obraz naszego życia, ukazywany przez media, przyjmuje spora część społeczeństwa.

– Dlaczego warto ofiarować swoje życie Jezusowi Chrystusowi?

– „Każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 27-29). Powołanie to pójście za głosem, który mnie woła. Woła sam Pan, Jezus Chrystus, który mówi: „Pójdź za mną”. Do czego woła? Do odkrycia woli Boga wobec mnie i wypełnienia tej woli na drodze, którą mi wskazuje jako człowiekowi, jako chrześcijaninowi, jako siostrze zakonnej. Nasz ojciec założyciel, sługa Boży, o. Jacek Woroniecki powiedział: „Powołanie zakonne jest wyrazem ofiarności tej najprawdziwszej, bo skłaniającej do złożenia Bogu w ofierze całego życia”. Warto je oddać Jezusowi. On jest moim Panem. Jemu zaufałam i On na „drugim brzegu czeka na mnie!”.

– Czego można życzyć siostrom oraz wszystkim osobom należącym do zgromadzeń zakonnych w Dniu Życia Konsekrowanego?

– Św. Jan Paweł II powiedział do nas: „Powinniście nie tylko wspominać i opowiadać swoją chwalebną przeszłość, ale także budować nową wielką historię! Wpatrujcie się w przyszłość, ku której kieruje was Duch, aby znów dokonać z wami wielkich dzieł” (VC 110). Radykalizm ten sprawia, że życie konsekrowane nie jest tylko zwyczajnie jedną z możliwości w Kościele, ale jest konstytutywnym, a zatem bezwzględnym wyrazem „jego” życia i świętości. Czego życzyć? Wielkiej miłości, z której będzie wypływać wierność Bogu, Kościołowi i charyzmatom, jakimi Duch Święty nas obdarzył. Otwarcia się ludzkich serc na Ewangelię, której jesteśmy świadkami.

Tagi:
zakonnice

Reklama

W służbie sześciu papieży

2019-02-20 11:32

Ze 100-letnią siostrą Aribertą Burzio rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 14-16

Jeszcze w XIX wieku Leon XIII chciał, aby w Watykanie przetrwała wiekowa tradycja produkcji arrasów, dlatego chciał założyć szkołę arrasów. Ale projekt papieża został zrealizowany dopiero w 1915 r., już za pontyfikatu Benedykta XV, kiedy to rozpoczęła działalność watykańska szkoła-fabryka arrasów. Następnie zorganizowano pracownię konserwacji arrasów, którą w 1926 r. powierzono Franciszkankom Misjonarkom Maryi. Na początku siostry pracowały w swym domu generalnym przy Via Giusti w Rzymie, ale z woli Piusa XI pracownię przeniesiono do Watykanu. Latem 1930 r. wspólnota składająca się z siedmiu sióstr zajęła lokale za kościołem św. Anny. Papież chciał osobiście przywitać nowe mieszkanki Watykanu, dlatego kilka miesięcy później – 6 lutego 1931 r. odwiedził je i mógł podziwiać wspaniałą pracownię.
Za pontyfikatu Piusa XII, w czasie kiedy papieską sekretarką była dynamiczna s. Pascalina Lehnert, do watykańskiej wspólnoty franciszkanek przybyła młoda zakonnica – Ariberta (Iride Burzio). Na początku s. Ariberta pomagała w prowadzeniu prywatnego magazynu Ojca Świętego, który znajdował się na parterze Pałacu Apostolskiego, na dziedzińcu Sykstusa V. Później była osobiście odpowiedzialna za magazyn w czasie pontyfikatów następnych papieży: Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, ale przede wszystkim Jana Pawła II, dla którego pracowała 27 lat, wreszcie Benedykta XVI. Kiedy rozpoczynała swoją posługę w Watykanie w 1945 r., nie myślała, że jej misja u boku papieży będzie trwała aż 62 lata – to prawdziwy rekord! Skończyła pracę za Benedykta XVI, w październiku 2007 r., gdy miała 88 lat.
Przez ponad 25 lat spotykałem s. Aribertę przy watykańskiej Via del Pellegrino, przed domem Franciszkanek – przy tej samej ulicy znajduje się siedziba gazety „L´Osservatore Romano”, w której pracowałem. Po raz ostatni spotkałem siostrę jesienią 2007 r., gdy wyjeżdżała do wspólnoty franciszkańskiej w Borgo Sacco, na przedmieściach miasta Rovereto w Trydencie. S. Ariberta przebywa w Rovereto do dzisiaj i to właśnie tam świętowała swoje 100. urodziny. Jej szczególny jubileusz stał się dla mnie pretekstem do rozmowy o jej latach spędzonych w służbie sześciu papieży.

Archiwum Franciszkanek Misjonarek Maryi
Spotkanie z Janem Pawłem II

Włodzimierz Rędzioch: – Była Siostra przez 62 lata kierownikiem papieskiego prywatnego magazynu, skąd wysyłane są dary Ojca Świętego dla potrzebujących na całym świecie. Jak rozpoczęła się watykańska misja Siostry za pontyfikatu Piusa XII?

S. Ariberta Burzio: – Miałam tylko 23 lata, kiedy po nowicjacie w Zgromadzeniu Franciszkanek Misjonarek Maryi zostałam wysłana do naszej wspólnoty do Watykanu. Było to za pontyfikatu Piusa XII, którego sekretarką była s. Pascalina Lehnert. Zaczęłem pracować w prywatnym magazynie papieża, który za sprawą s. Pascaliny stał się prawdziwym centrum charytatywnym. A w czasie wojny oraz w okresie powojennym nie brakowało biednych ludzi, którzy pukali do drzwi i do serca papieża. Wielu dobroczyńców powierzało mu dary, wiedząc, że trafią one do rąk ludzi naprawdę potrzebujących pomocy.

– Jakie są Siostry wspomnienia o Janie XXIII?

– Po wyborze na papieża Jan XXIII spotkał się z pracownikami i odkrył, że zarabiają niewiele. Podwyższył pensje tych, którzy pracowali w Watykanie, natomiast nam zlecił przygotować paczki z jedzeniem, ubraniami itp. dla rodzin pracowników, którzy mieli więcej niż czworo dzieci.

– Kiedyś Siostra wyznała, że Paweł VI był jej „ulubionym” papieżem. Dlaczego?

– Ponieważ był moim biskupem w Mediolanie, gdy byłam młodą dziewczyną. Po latach spotkałam go i poznałam lepiej, gdy pracowałam w magazynie. Był osobą bardzo dobrą i dyskretną. Pewnego dnia zaprosił mnie wraz z innymi osobami z magazynu na Mszę św. w prywatnej kaplicy, aby podziękować za ornat, który dostał w 50. rocznicę kapłaństwa (był to słynny ornat z owcami, który nosił później, na początku pontyfikatu, Jan Paweł II). Paweł VI serdecznie nas pozdrowił, po czym radził nam, abyśmy cały czas myślały o Panu, a nie angażowały się zbytnio w rzeczy do zrobienia. Nigdy nie zapomnę jego spojrzenia, kiedy to mówił.

– W magazynie siostry zatem haftowały również ornaty dla papieży?

– Tak, wśród naszych licznych zadań było również przygotowywanie szat liturgicznych dla Ojca Świętego. Haftowałyśmy je ręcznie, często były to prawdziwe arcydzieła. Pamiętam np. jeden z projektów słynnego rzeźbiarza Lello Scorzellego i wiele ornatów przygotowanych w czasie pontyfikatu Jana Pawła II.

– Przez 27 lat służyła siostra Janowi Pawłowi II, papieżowi, który dużo podróżował i przyciągnął do Watykanu miliony ludzi...

– Jan Paweł II przyjmował wielu ludzi i otrzymywał od nich w każdą środę podczas audiencji i przy innych okazjach masę prezentów. Dostawał wszystko: od rysunków dzieci po ciężarówki z babkami dla ubogich; od koców dla osób bezdomnych po cenne prezenty dla Muzeów Watykańskich lub dla papieskiej zakrystii. My – osoby odpowiedzialne za magazyn – wraz z sekretarzami papieskimi i Sekretariatem Stanu musieliśmy te prezenty odebrać, posegregować i rozprowadzić.

– A jaka była rola Siostry w przygotowaniach do papieskich podróży?

– Przygotowanie paczek z prezentami do rozdania podczas podróży Papieża było jednym z najdelikatniejszych momentów naszej pracy. Razem z dwiema innymi siostrami przygotowywałam pudełka na papieskie podróże. Było z tym wiele pracy – w zależności od tego, dokąd jechał Papież, przygotowywane były różne prezenty: różańce, pamiątkowe medale podróży, cenne kielichy, szaty liturgiczne, które Ojciec Święty rozdawał w odwiedzanych miejscach.

– Czy utkwiły Siostrze w pamięci przygotowania do jakiejś konkretnej podróży?

– Nigdy nie zapomnę, ile paczek przygotowaliśmy na papieską podróż na Kubę w 1998 r. Papież zawiózł ze sobą cały samolot prezentów!

– W ostatnich latach w Watykanie pracowała Siostra dla Benedykta XVI...

– Tak, Benedykt XVI był ostatnim papieżem, którego spotkałam osobiście. Na koniec mojej pracy w Watykanie, w październiku 2007 r., Papież przyjął mnie na prywatnej audiencji razem z polskimi siostrami prezentkami, które od 2001 r. wspólnie ze mną opiekowały się magazynem prywatnym. Do dziś utrzymuję kontakt z Benedyktem XVI za pośrednictwem jego sekretarza i siostry, która mu pomaga.

– W tym roku, już z dala od Watykanu, obchodzi Siostra swoje 100. urodziny. Z jakimi uczuciami przeżywa Siostra tę szczególną rocznicę?

– Przede wszystkim z uczuciami chwały dla Pana Boga, który zawsze pomagał mi w życiu. Teraz myślę już tylko o życiu z Nim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: „bądź wola Twoja” – prośbą, by Bóg zło dobrem zwyciężył

2019-03-20 11:35

tłum. st (KAI) / Watykan

Modląc się „bądź wola Twoja” wyrażamy wiarę, że Bóg może i chce przekształcić rzeczywistość, zwyciężając zło dobrem – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez o Modlitwie Pańskiej, a jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 12 tys. wiernych.

vatican.va

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuując nasze katechezy na temat „Ojcze nasz”, dziś zastanawiamy się nad trzecim wezwaniem: „Bądź wola Twoja”. Trzeba je odczytywać łącznie z pierwszymi dwoma - „święć się imię Twoje” i „przyjdź królestwo Twoje” – w taki sposób, aby całość tworzyła tryptyk: „święć się imię Twoje”, „przyjdź królestwo Twoje”, „bądź wola Twoja”. Dzisiaj będziemy mówili o trzecim.

Uprzednia względem troski człowieka o świat jest niestrudzona troska Boga wobec człowieka i świata. Cała Ewangelia odzwierciedla to odwrócenie perspektywy. Grzesznik Zacheusz wspinał się na drzewo, bo chciał zobaczyć Jezusa, ale nie wiedział, że znacznie wcześniej Bóg wyruszył na jego poszukiwanie. Jezus, gdy przybył, powiedział mu: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. W końcu stwierdził: „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19, 5.10). Oto wola Boża, o której wypełnienie się modlimy, wcielona w Jezusie: poszukiwanie i zbawienie tego, co zginęło. A my prosimy na modlitwie, aby poszukiwanie Boga się powiodło, aby wypełnił się Jego powszechny plan zbawienia. Najpierw w każdym z nas, a następnie w całym świecie. Czy pomyśleliście, co to znaczy, że Bóg poszukuje mnie, każdego z nas? I to osobiście. Jakże wspaniały jest Bóg, jakże w tym wiele miłości!

Bóg nie jest dwuznaczny, nie kryje się za zagadkami, nie zaplanował przyszłości świata w sposób, którego nie da się rozszyfrować, nie jest jasny. Jeśli tego nie zrozumiemy, grozi nam, że nie pojmiemy znaczenia trzeciego wyrażenia „Ojcze nasz”. Biblia jest bowiem pełna słów, które mówią nam o pozytywnej woli Boga wobec świata. W Katechizmie Kościoła Katolickiego znajdujemy zbiór cytatów, które świadczą o tej wiernej i cierpliwej woli Bożej (zob. numery 2821-2827). Święty Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza pisze: „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (2,4). Wolą Boga jest najmniejszej wątpliwości zbawienie człowieka, ludzi, każdego z nas. Bóg ze swą miłością puka do naszego serca, by nas do siebie przyciągnąć i prowadzić nas dalej na drodze zbawienia. Bóg jest bliski każdego z nas ze swoją miłością, by za rękę prowadzić nas ku zbawieniu. Jak wiele za tym kryje się miłości!

Tak więc, modląc się: „bądź wola Twoja”, nie jesteśmy zachęcani do usłużnego pochylania głowy, jak byśmy byli niewolnikami. Nie Bóg chce, byśmy byli wolnymi, a Jego miłość nas wyzwala. „Ojcze nasz” jest bowiem modlitwą dzieci, a nie niewolników, dzieci które znają serce swego Ojca i są pewne Jego planu miłości. Biada nam, gdybyśmy, wymawiając te słowa, wzruszali ramionami na znak poddania się wobec przeznaczenia, które nas odpycha i którego nie możemy zmienić. Przeciwnie, jest to modlitwa pełna żarliwego zaufania do Boga, który pragnie dla nas dobra, życia, zbawienia. Jest to modlitwa odważna, nawet wojownicza, ponieważ na świecie jest wiele, nazbyt wiele spraw, które nie są zgodne z Bożym planem, wszyscy je znamy. Parafrazując proroka Izajasza, moglibyśmy powiedzieć: „Tutaj, Ojcze, jest wojna, wiarołomstwo, wyzysk; ale wiemy, że chcesz naszego dobra, dlatego błagamy cię: bądź wola Twoja! Panie, zmień plany świata, przekuj miecze na lemiesze, a włócznie na sierpy; niech nikt nie uczy się sztuki wojennej!” (por. 2, 4). Bóg pragnie pokoju.

„Ojcze nasz” jest modlitwą, która rozpala w nas tę samą miłość, jaką Jezus umiłował wolę Ojca, płomień, który pobudza nas do przemieniania świata miłością. Chrześcijanin nie wierzy w nieuchronny „los”. W wierze chrześcijan nie ma nic przypadkowego. Jest natomiast zbawienie, które czeka na objawienie się w życiu każdego mężczyzny i każdej kobiety oraz wypełnienie się w wieczności. Jeśli się modlimy, to dlatego, że wierzymy, iż Bóg może i chce przekształcić rzeczywistość, zwyciężając zło dobrem. Sensowne jest posłuszeństwo i powierzenie się temu Bogu nawet w godzinie najtrudniejszej próby.

Tak było w przypadku Jezusa w Ogrodzie Getsemani, kiedy doświadczył udręki i modlił się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22, 42). Jezus jest przygnieciony przez zło świata, ale powierza się ufnie bezkresnej miłości woli Ojca. Również męczennicy w swojej próbie nie poszukiwali śmierci, ale tego co jest po śmierci, zmartwychwstania. Bóg ze względu na miłość może nas poprowadzić po trudnych ścieżkach, do doświadczenia bolesnych ran i cierni, ale nigdy nas nie opuści, będzie zawsze z nami, obok nas, w naszym wnętrzu. Dla wierzącego jest to pewność, a nie nadzieja: Bóg jest ze mną. Ta sama, jaką znajdujemy w tej przypowieści z Ewangelii św. Łukasza poświęconej potrzebie nieustannej modlitwy. Jezus mówi: „Czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do Niego we dnie i w nocy, i czyżby zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, zaraz pośpieszy im z pomocą” (18,7-8). Taki jest Pan, tak nas miłuje, tak bardzo nas kocha. Teraz chciałbym was zaprosić, abyśmy wszyscy razem odmówili „Ojcze nasz”. Ci z was, którzy nie mówią po włosku, niech odmówią w swoim języku. Módlmy się: „Ojcze nasz”….

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież nie spotka się z migrantami

2019-03-20 20:07

vaticannews / Tanger (KAI)

Relacje między katolikami i muzułmanami w Maroku są bardzo dobre. Kraj ten jest tradycyjnie tolerancyjny dla mniejszości. Co więcej spotykam się tu z większym szacunkiem i otwarciem niż na przykład w Hiszpanii – powiedział arcybiskup Tangeru Santiago Agrelo Martinez na 10 dni przed papieską podróżą do tego kraju.

Wojciech Łączyński

Ten hiszpański biskup misyjny pełni swoją funkcję od 11 lat. Zapewnia, że współpraca z muzułmanami układa mu się dobrze i stale się rozwija. To nie ona będzie więc głównym tematem tej podróży, choć, jak zaznaczył, zarówno w świecie chrześcijańskim, jak i muzułmańskim trzeba wyciszać wzajemne resentymenty, bo to może prowadzić tylko do złego.

Głównym problemem Kościoła w Maroku są obecnie migranci. Bardzo często znaleźli się oni w ślepym zaułku: ani nie mogą przedostać się do Europy, ani nie mogą wrócić do domu. Mówi abp Martinez.

"Tym, co najbardziej leży mi na sercu, jest więc nie tyle relacja ze światem muzułmańskim, co sytuacja migrantów. Tu napotykamy najwięcej trudności. Ci młodzi ludzie, zarówno tu w Maroku, jak i w Libii, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Nie mają żadnej przyszłości. Wszystkie drogi są dla nich zamknięte. Polityka zamyka im drogę. Mam nadzieję, że Papież zajmie się tym problemem. Ci młodzi ludzie mają wielkie oczekiwania względem wizyty Ojca Świętego w Maroku. Oni sami nie będą mogli się spotkać z Franciszkiem, bo nie mają dokumentów, nie mają zameldowania. Nie będą mogli być blisko Papieża, ale mam nadzieję, że Papież będzie blisko nich i że oni to poczują – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Martinez.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem