Reklama

Felicjańska droga życia

2019-01-30 11:36

S. M. Benedykta Klimanowska, felicjanka
Edycja podlaska 5/2019, str. IV

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Felicjanek
Siostry felicjanki z Ceranowa

Historia Kościoła w każdym wieku pokazuje wspólnoty, które gromadziły ludzi dążących do szczególnej więzi z „umiłowanym nade wszystko Bogiem”. Jedną z dróg życia konsekrowanego jest ta, którą kształtuje charyzmat bł. Marii Angeli Truszkowskiej. Na czym polega dar, który niesie w sobie wspólnota zrodzona przez „patronkę doskonalszego posłuszeństwa Bogu”? Czy warto wybierać taki sposób życia?

Historyczny rys

Wszystko zaczęło się w połowie XIX wieku (dzień 21 listopada 1855 r. uznano za moment zawiązku Zgromadzenia Sióstr Felicjanek), w sercu zniewolonej przez zaborcę Warszawy. To tutaj Zofia Truszkowska (dziś już bł. Maria Angela), nie przeczuwając dzieła, do jakiego poprowadzi ją Bóg, chciała reagować na nędzę tych, którym nikt nie pomagał. Zaangażowanie podejmowane przez nią w kręgu pań ze Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo nie uspakajało serca błogosławionej. Chciała więcej, pełniej... Nigdy nie akceptowała kompromisów. Po latach powie: „Kochać, znaczy dawać. Dawać obficie. A co? Wszystko, czego zażąda miłość”.

I tak powoli rodzi się najpierw na poddaszu warszawskiej kamienicy Zakład Panny Truszkowskiej dla osieroconych dzieci, które wychowywała ulica, i starszych, niezdolnych do samodzielności kobiet – nierzadko również z doświadczeniem ulicy. Potem opiekunki ubogich stają się tercjarkami św. Franciszka z Asyżu. Wreszcie, złączone aktem ofiarowania się na służbę Najświętszej Maryi Pannie według woli Jej Syna, Jezusa Chrystusa, zawiązują się we wspólnotę zakonną. Duchową opiekę nad nowym zgromadzeniem sprawuje bł. Honorat Koźmiński, kapucyn, a jej nazwę nadaje Opatrzność przez pośrednictwo mieszkańców Warszawy. Siostry, które prowadziły dzieci do kościoła Ojców Kapucynów przy ul. Miodowej, zatrzymywały się na modlitwę przed figurą patrona dzieci – św. Feliksa z Kantalicjo. I tak, te młode kobiety, obleczone w proste habity, jak znaki zmartwychwstania wnoszące nadzieję w marazm miasta, zostały „siostrami od św. Feliksa” – felicjankami.

Reklama

Jakiekolwiek dzieła miłosierdzia, choćby heroiczne, nie mogły stanowić istoty życia Matki. Wymagała od siebie i od swoich sióstr bezgranicznego poświęcenia w służbie dla zbawienia człowieka, ale jej najgłębszym pragnieniem, oczyszczonym z egoizmu przez wyrzeczenie, był poryw, by oddać się Bogu. Z tej decyzji wypływały wszystkie inne. Ona także gwarantowała błogosławionej wewnętrzną wolność, pielęgnowaną dzięki posłuszeństwu. W posłuszeństwie natomiast nie chodziło o bezproblemową organizację życia i posługi pełnionej przez siostry, lecz o zjednoczenie z Bogiem – o świętość, o wypełnienie celu własnego życia. Taka mentalność prowadzi Matkę i przenika pouczenia kierowane do sióstr. „Nie przypatruj się ranom twej duszy – uczy bł. matka Angela – ale wołaj do Lekarza Niebieskiego, aby te rany uleczył: O mój Jezu, miłosierdzia! O Jezu, bądź wola Twoja!”, bo „najwyższa doskonałość polega na doskonałym pełnieniu woli Pana Boga”.

Ceranów, czyli gniazdo felicjanek

Już cztery lata po powstaniu wspólnoty, czyli w 1859 r., Ludwik Górski zaprasza felicjanki do Ceranowa. Ten właściciel ziemski jest jednocześnie przedstawicielem polskiej szlachty świadomej swojej wychowawczej roli wobec ludzi niższych warstw społecznych. Przejęty ideą pracy organicznej, a przede wszystkim pragnieniem działania na rzecz niepodległości Polski przez inwestowanie w umysł i serce człowieka, postanowił powierzyć siostrom ochronkę, czyli szkołę, w której wiejskie dzieci mogłyby się uczyć. Na jej potrzeby ostatecznie przekazał „duży dwór, stojący próżno, w ogromnym ogrodzie, dość długą groblą połączony z kościołem”.

Przybywając do Ceranowa, felicjanki po raz pierwszy przekroczyły granice Warszawy. I tutaj nie tylko angażowały się w dzieło towarzyszenia dzieciom w ich rozwoju, nie tylko prowadziły katechezę dla dorosłych, opiekowały się bractwami religijnymi i troszczyły o kościół, ale także zorganizowały własny tzw. dom centralny. W nim prowadziły nowicjat zakonny, przygotowywały siostry do pracy ochroniarskiej, którą podejmowały w innych miejscach Królestwa Polskiego (ochronka w Ceranowie stała się placówką wzorcową dla sióstr oddanych edukacji wiejskich dzieci), a w Sterdyni odbywały praktyki pielęgniarskie. To ziemia podlaska stała się gniazdem felicjanek, domem, w którym uczyły się i żyć, i służyć.

I tak aż do wielkiej próby. W dniu 17 grudnia 1864 r., czyli po upadku powstania styczniowego, następuje likwidacja zgromadzenia jako akt represji, stanowiący konsekwencję zaangażowania felicjanek po stronie uczestników walki narodowowyzwoleńczej. Siostry zmuszone są opuścić Ceranów i czynią to najpóźniej w styczniu 1865 r.

Zgromadzenie jednak przetrwało dzięki małej wspólnocie, która kilka lat wcześniej zawiązała się w Krakowie, w Galicji, obojętnej wobec postanowień cara Rosji. Stąd siostry wyjeżdżają do Ameryki (1874), by polskich emigrantów ratować przed wykorzenieniem z wiary i polskości, stąd także po latach wracają do Warszawy (1907).

Ceranów jednak w Bożych planach związał się z siostrami nie tylko na pięć lat XIX wieku. W 1957 r. powstał tam po raz kolejny dom, w którym żyją, modlą się i służą Siostry św. Feliksa.

Działalność Sióstr św. Feliksa

Felicjanki to zgromadzenie kontemplacyjno-czynne. Samo apostolstwo nie stanowi istoty naszego powołania, to znaczy, że naszej tożsamości nie określa rodzaj posługi, jaką pełnimy. Jeśli pracujemy w takim celu, „aby przez wszystko i od wszystkich Bóg był znany, kochany i wielbiony”, to najpierw musimy żyć relacją z Jezusem Chrystusem i jej wszystko podporządkowywać. A potem iść tam, gdzie On sam poprowadzi. Mamy być otwarte na wyzwania znaków czasu!

Dzisiaj przede wszystkim robimy to, co matka Angela podjęła jako pierwsze zadanie: wychowujemy dzieci i opiekujemy się starszymi. Duchowe córki błogosławionej pracują jako katechetki i nauczycielki, prowadzą przedszkola i szkoły (w tym także szkołę dla dzieci z wadą wymowy), posługują ubogim w jadłodajniach i świetlicach socjoterapeutycznych, pielęgnują chorych w ośrodkach opieki i zakładach dla kobiet chronicznie chorych, pracują w hospicjach, odwiedzają ludzi potrzebujących w ich domach; można je spotkać w parafialnych kancelariach i zakrystiach. Prowadzą również działalność misyjną w Kenii, dlatego są wśród felicjanek także siostry z Afryki. W Polsce mamy trzy felicjańskie centra – trzy prowincje ze swoimi ośrodkami w Krakowie, Przemyślu i Warszawie.

Nie wiemy, jakimi jeszcze drogami poprowadzi nas Bóg w swojej Opatrzności. Niezależnie jednak od rodzaju posługi, jaką podejmiemy, wciąż się uczymy, by swoje działanie i modlitwę, cierpienie i odpoczynek, relacje i samotność, życie toczące się w drobiazgach zwyczajności czynić pieśnią na cześć Boga, który daje się nam w Kościele, najpełniej w Eucharystii. Dlatego hasło: „Wszystko przez Serce Maryi na cześć Przenajświętszego Sakramentu!” przyjmujemy za drogowskaz prowadzący przez wielką i małą naszą codzienność.

Misterium powołania

Może warto zapytać najprościej: kim jest felicjanka? Adoratorką Najświętszego Sakramentu, córką Niepokalanej, siostrą Biedaczyny z Asyżu, wynagrodzicielką Boskiej czci, wezwaną przez Trójjedynego Boga, by współpracować z Chrystusem w duchowej odnowie świata.

Dla kogo w chaosie świata współczesnego taka droga stanowi propozycję na życie? Dla kobiet, które Bóg zechciał włączyć w charyzmat bł. Marii Angeli, „bo nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga” (Hbr 5, 4). To On pociąga ludzkimi więzami, a są to więzy miłości (por. Oz 11, 4).

W ciszy modlitwy, w sanktuarium własnego serca rozpoznajemy tęsknotę, która może być Jego głosem, gdy nie sycą nas propozycje świata, choćby były szlachetne. „Cały świat nie jest dostateczny dla naszych pragnień – mówiła Matka. – Bóg je tylko zaspokoić może”. To przynaglenie, ów niedosyt duszy poddajemy rozeznaniu Kościoła. Jego akceptacja pozwala nam wypowiedzieć słowa przysięgi: „Ślubuje Bogu Najwyższemu czystość, ubóstwo i posłuszeństwo... Obieram sobie Pana Jezusa za mego Oblubieńca i Pana...”. I tak dokonuje się konsekracja. Potem przychodzi codzienność, jaką trzeba wypełnić zmaganiem o przemianę całej osoby w dar dla Boga i Jego Kościoła, w realizację ideału Matki.

Konsekracja to przygoda! Musi kosztować – tak jak kosztuje wspinanie się na szczyt albo droga pod prąd, która prowadzi do źródła. Nagrodą w tym zmaganiu jest Jezus Chrystus i szczęście zrodzone z Jego obecności.

Tagi:
zakonnice

Reklama

W służbie sześciu papieży

2019-02-20 11:32

Ze 100-letnią siostrą Aribertą Burzio rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 14-16

Jeszcze w XIX wieku Leon XIII chciał, aby w Watykanie przetrwała wiekowa tradycja produkcji arrasów, dlatego chciał założyć szkołę arrasów. Ale projekt papieża został zrealizowany dopiero w 1915 r., już za pontyfikatu Benedykta XV, kiedy to rozpoczęła działalność watykańska szkoła-fabryka arrasów. Następnie zorganizowano pracownię konserwacji arrasów, którą w 1926 r. powierzono Franciszkankom Misjonarkom Maryi. Na początku siostry pracowały w swym domu generalnym przy Via Giusti w Rzymie, ale z woli Piusa XI pracownię przeniesiono do Watykanu. Latem 1930 r. wspólnota składająca się z siedmiu sióstr zajęła lokale za kościołem św. Anny. Papież chciał osobiście przywitać nowe mieszkanki Watykanu, dlatego kilka miesięcy później – 6 lutego 1931 r. odwiedził je i mógł podziwiać wspaniałą pracownię.
Za pontyfikatu Piusa XII, w czasie kiedy papieską sekretarką była dynamiczna s. Pascalina Lehnert, do watykańskiej wspólnoty franciszkanek przybyła młoda zakonnica – Ariberta (Iride Burzio). Na początku s. Ariberta pomagała w prowadzeniu prywatnego magazynu Ojca Świętego, który znajdował się na parterze Pałacu Apostolskiego, na dziedzińcu Sykstusa V. Później była osobiście odpowiedzialna za magazyn w czasie pontyfikatów następnych papieży: Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, ale przede wszystkim Jana Pawła II, dla którego pracowała 27 lat, wreszcie Benedykta XVI. Kiedy rozpoczynała swoją posługę w Watykanie w 1945 r., nie myślała, że jej misja u boku papieży będzie trwała aż 62 lata – to prawdziwy rekord! Skończyła pracę za Benedykta XVI, w październiku 2007 r., gdy miała 88 lat.
Przez ponad 25 lat spotykałem s. Aribertę przy watykańskiej Via del Pellegrino, przed domem Franciszkanek – przy tej samej ulicy znajduje się siedziba gazety „L´Osservatore Romano”, w której pracowałem. Po raz ostatni spotkałem siostrę jesienią 2007 r., gdy wyjeżdżała do wspólnoty franciszkańskiej w Borgo Sacco, na przedmieściach miasta Rovereto w Trydencie. S. Ariberta przebywa w Rovereto do dzisiaj i to właśnie tam świętowała swoje 100. urodziny. Jej szczególny jubileusz stał się dla mnie pretekstem do rozmowy o jej latach spędzonych w służbie sześciu papieży.

Archiwum Franciszkanek Misjonarek Maryi
Spotkanie z Janem Pawłem II

Włodzimierz Rędzioch: – Była Siostra przez 62 lata kierownikiem papieskiego prywatnego magazynu, skąd wysyłane są dary Ojca Świętego dla potrzebujących na całym świecie. Jak rozpoczęła się watykańska misja Siostry za pontyfikatu Piusa XII?

S. Ariberta Burzio: – Miałam tylko 23 lata, kiedy po nowicjacie w Zgromadzeniu Franciszkanek Misjonarek Maryi zostałam wysłana do naszej wspólnoty do Watykanu. Było to za pontyfikatu Piusa XII, którego sekretarką była s. Pascalina Lehnert. Zaczęłem pracować w prywatnym magazynie papieża, który za sprawą s. Pascaliny stał się prawdziwym centrum charytatywnym. A w czasie wojny oraz w okresie powojennym nie brakowało biednych ludzi, którzy pukali do drzwi i do serca papieża. Wielu dobroczyńców powierzało mu dary, wiedząc, że trafią one do rąk ludzi naprawdę potrzebujących pomocy.

– Jakie są Siostry wspomnienia o Janie XXIII?

– Po wyborze na papieża Jan XXIII spotkał się z pracownikami i odkrył, że zarabiają niewiele. Podwyższył pensje tych, którzy pracowali w Watykanie, natomiast nam zlecił przygotować paczki z jedzeniem, ubraniami itp. dla rodzin pracowników, którzy mieli więcej niż czworo dzieci.

– Kiedyś Siostra wyznała, że Paweł VI był jej „ulubionym” papieżem. Dlaczego?

– Ponieważ był moim biskupem w Mediolanie, gdy byłam młodą dziewczyną. Po latach spotkałam go i poznałam lepiej, gdy pracowałam w magazynie. Był osobą bardzo dobrą i dyskretną. Pewnego dnia zaprosił mnie wraz z innymi osobami z magazynu na Mszę św. w prywatnej kaplicy, aby podziękować za ornat, który dostał w 50. rocznicę kapłaństwa (był to słynny ornat z owcami, który nosił później, na początku pontyfikatu, Jan Paweł II). Paweł VI serdecznie nas pozdrowił, po czym radził nam, abyśmy cały czas myślały o Panu, a nie angażowały się zbytnio w rzeczy do zrobienia. Nigdy nie zapomnę jego spojrzenia, kiedy to mówił.

– W magazynie siostry zatem haftowały również ornaty dla papieży?

– Tak, wśród naszych licznych zadań było również przygotowywanie szat liturgicznych dla Ojca Świętego. Haftowałyśmy je ręcznie, często były to prawdziwe arcydzieła. Pamiętam np. jeden z projektów słynnego rzeźbiarza Lello Scorzellego i wiele ornatów przygotowanych w czasie pontyfikatu Jana Pawła II.

– Przez 27 lat służyła siostra Janowi Pawłowi II, papieżowi, który dużo podróżował i przyciągnął do Watykanu miliony ludzi...

– Jan Paweł II przyjmował wielu ludzi i otrzymywał od nich w każdą środę podczas audiencji i przy innych okazjach masę prezentów. Dostawał wszystko: od rysunków dzieci po ciężarówki z babkami dla ubogich; od koców dla osób bezdomnych po cenne prezenty dla Muzeów Watykańskich lub dla papieskiej zakrystii. My – osoby odpowiedzialne za magazyn – wraz z sekretarzami papieskimi i Sekretariatem Stanu musieliśmy te prezenty odebrać, posegregować i rozprowadzić.

– A jaka była rola Siostry w przygotowaniach do papieskich podróży?

– Przygotowanie paczek z prezentami do rozdania podczas podróży Papieża było jednym z najdelikatniejszych momentów naszej pracy. Razem z dwiema innymi siostrami przygotowywałam pudełka na papieskie podróże. Było z tym wiele pracy – w zależności od tego, dokąd jechał Papież, przygotowywane były różne prezenty: różańce, pamiątkowe medale podróży, cenne kielichy, szaty liturgiczne, które Ojciec Święty rozdawał w odwiedzanych miejscach.

– Czy utkwiły Siostrze w pamięci przygotowania do jakiejś konkretnej podróży?

– Nigdy nie zapomnę, ile paczek przygotowaliśmy na papieską podróż na Kubę w 1998 r. Papież zawiózł ze sobą cały samolot prezentów!

– W ostatnich latach w Watykanie pracowała Siostra dla Benedykta XVI...

– Tak, Benedykt XVI był ostatnim papieżem, którego spotkałam osobiście. Na koniec mojej pracy w Watykanie, w październiku 2007 r., Papież przyjął mnie na prywatnej audiencji razem z polskimi siostrami prezentkami, które od 2001 r. wspólnie ze mną opiekowały się magazynem prywatnym. Do dziś utrzymuję kontakt z Benedyktem XVI za pośrednictwem jego sekretarza i siostry, która mu pomaga.

– W tym roku, już z dala od Watykanu, obchodzi Siostra swoje 100. urodziny. Z jakimi uczuciami przeżywa Siostra tę szczególną rocznicę?

– Przede wszystkim z uczuciami chwały dla Pana Boga, który zawsze pomagał mi w życiu. Teraz myślę już tylko o życiu z Nim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rejs Niepodległości: podsumowanie w Londynie

2019-03-20 17:36

mm (KAI) / Londyn

Dar Młodzieży w Rejsie Niepodległości opuścił ostatni port – Londyn. Polski żaglowiec tym razem cumował na Tamizie. Zainteresowanie Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii było ogromne. Choć na statek trzeba było docierać wyczarterowaną taksówką motorową, z młodymi żeglarzami spotkało się prawie 2000 osób: Polaków i Brytyjczyków.

YouTube.com
Dar Młodzieży

- Młodzi polscy żeglarze z wielką pasją opowiadali gościom o tym, jak Rejs Niepodległości zmienił ich życie i jak rozbudził w nich patriotyczne postawy. Także Polacy od wielu lat mieszkający w Londynie byli poruszeni - mówi Monika Mostowska, wiceprezes Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl. Elżbieta Suzin, przedstawicielka Polonii, wręczyła kapitanowi Daru Młodzieży, Rafałowi Szymańskiemu rodzinną pamiątkę, ręcznie wykonane serce z polskim orłem oraz rycinę starego Londynu ze statkami na Tamizie. 18 marca ambasador RP w Londynie, Arkady Rzegocki, odebrał od Polaków egzemplarze książki „Raport Pileckiego” wydane w języku polskim i angielskim przez Wydawnictwo Apostolicum i Fundację Gdzie. - To niezwykła koincydencja, gdyż dokładnie 78 lat temu, 18 marca 1941 r. pierwszy meldunek Pileckiego z Auschwitz, opisujący warunki panujące w obozie, dotarł do Londynu – mówi ks. Grzegorz Radzikowski, redaktor naczelny Apostolicum.

W czasie Rejsu Niepodległości jego uczestnicy mieli okazję promować Polskę w 23 portach. Rejs zorganizowany z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości był także okazją do spotkań z nieformalnymi ambasadorami Polski, jakimi są polscy misjonarze. Spotkania z lokalną młodzieżą i podopiecznymi polskich misjonarzy miały miejsce w Senegalu, RPA, na Mauritiusie, w Dżakarcie i w Hongkongu. Efektem tych spotkań były akcje pomocowe zorganizowane na rzecz placówek misyjnych, m. in. udział uczestników Rejsu Niepodległości w charytatywnym odcinku telewizyjnej „Familiady”, zbiórka na rzecz poszkodowanych podczas trzęsienia ziemi w Indonezji oraz zaproszenie na Światowe Dni Młodzieży do Panamy dwóch osób z Senegalu.

Uczestnikom Rejsu Niepodległości nieustannie towarzyszyli kapelani, głównie księża pallotyni. Na pokładzie Daru Młodzieży, który w Boże Narodzenie cumował w Los Angeles odbyła się Pasterka, a Wielki Post rozpoczęto uroczystą Mszą Święta z posypaniem głów popiołem w Ponta Delgada na Azorach. Podczas liturgii na statku w Londynie, ks. Waldemar Pawelec, obecny kapelan Rejsu mówił w homilii: „kto spotkał Chrystusa, zapomina o sobie”.

Ks. Jerzy Limanówka, prezes Fundacji Salvatti.pl podkreśla, że dla uczestników Rejsu podróż na pokładzie Daru Młodzieży była spotkaniem z Chrystusem. – Wielu z nich chce zaangażować się w działania misyjne Fundacji – przyznaje kapłan.

Już 28 marca Dar Młodzieży wpłynie do macierzystego portu w Gdyni.

Organizatorami Rejsu Niepodległości są: Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Uniwersytet Morski w Gdyni oraz Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.

Rejs Niepodległości wspierają finansowo: PKN ORLEN, Polska Fundacja Narodowa, Fundacja LOTOS, TAURON Polska Energia oraz KGHM Polska Miedź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem