Reklama

Młodzi dla środowiska

Rodzinne formy przeżywania Adwentu

2018-12-12 07:49

Ks. Tadeusz Syczewski
Edycja podlaska 50/2018, str. IV

Archiwum

Okres adwentowego oczekiwania wyraża się w rozbudowanych i głębokich obrzędach liturgicznych w Kościele oraz jest okazją do rodzinnych spotkań. Dawniej w rodzinach i wśród znajomych przeżywało się ten okres wypełniając go przeróżnymi obowiązkami i spotkaniami, które jeszcze bardziej zacieśniały więzy rodzinne i sąsiedzkie

W historię i tradycję Podlasia wpisane są liczne zwyczaje, obrzędy charakteryzujące ten okres liturgiczny. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Praktyki religijne

Adwent jest to czas, w którym bardzo skrupulatnie przestrzega się obowiązujących przepisów postnych. Kodeks Prawa Kanonicznego Jana Pawła II mówi, że „Prawem o wstrzemięźliwości są związane osoby, które ukończyły czternasty rok życia, prawem zaś o poście są związane wszystkie osoby pełnoletnie, aż do rozpoczęcia sześćdziesiątego roku życia”. Post jakościowy obowiązuje we wszystkie piątki w roku i w Wigilię Bożego Narodzenia, a post ścisły tylko w Środę Popielcową i Wielki Piątek. Przepisy kościelne w tej materii przypominają także i zobowiązują wszystkich wiernych do ich zachowania.

Modlitwa rodzinna podczas Adwentu była zawsze nieodzowna w pogłębianiu życia duchowego w każdej rodzinie i miała znaczący wpływ na wszystkie wymiary tego życia. Wspólna, codzienna modlitwa, jak i rozmowy na tematy religijne scalały rodzinę i nadal są czymś koniecznym. Przeżycia modlitewne w domu rodzinnym udzielają się dzieciom do tego stopnia, że potem one, jako dorośli sami starają się zaszczepić te wartości wyniesione z rodzinnego domu. Wewnętrzną dyscyplinę tego okresu podtrzymywały także pieśni adwentowe. Do najbardziej znanych zalicza się m.in.: „Spuśćcie nam na ziemskie niwy”, „Boże wieczny”, „Archanioł Boży Gabriel”, „Głos wdzięczny”, „Zdrowaś bądź Maryjo”.

Reklama

Pan Bóg dostosowuje porę roku i stwarza pewien nastrój powagi, ciszy, uroku. Występuje szron na drzewach, płotach, tak pięknie wyglądają lasy, jakby całe w choinkowe drzewa ubrane. Ludzie powiadają: urodzajny rok się wróży, bo szadź wystąpiła. Dla mieszkańców Podlasia i Mazowsza jest to czas szczególny, święty. Okres ten „przeżywamy bardziej duchowo, wyciszamy swoje sumienie, unikamy wesołych rozrywek, więcej się modlimy śpiewając pieśni adwentowe, Godzinki o Niepokalanym Poczęciu, uczestniczymy w rekolekcjach adwentowych, spowiedzi i Komunii św. Chodzi się częściej na Msze św. Nie tylko w niedziele i święta, ale w dni powszednie, kiedy się odprawiają Roraty”. Stąd koncentrowano się głównie na pracach wokół gospodarstwa i w domu, aby przygotować jak najlepiej samą izbę oraz swoje wnętrze na zbliżające się święta Bożego Narodzenia.

Zajęcia gospodarskie

Adwent to czas radosnego oczekiwania na święta Narodzenia Pańskiego. Pomimo ukończenia prac polowych nie był to okres bierny. Oczekiwanie nie jest czymś pustym, ale jest to postawa dynamiczna. Nie czekano zatem obojętnie i bezczynnie na przyjście Syna Bożego, ale przygotowywano się na Jego narodziny bardzo starannie nie tylko duchowo, ale także czysto zewnętrznie, w gospodarstwie i w izbie.

Gospodarze, mając więcej czasu w Adwencie, wykorzystywali go na mielenie zboża w żarnach. W ten sposób mełli ziarno ubodzy. Bogatsi młócili zboże maszyną poruszaną kieratem i końmi. Do tej czynności potrzeba było kilku koni, stąd gospodarze najczęściej łączyli się i wspólnie młócili tzw. kolejką, czyli raz u jednego, a raz u drugiego, ponieważ na ogół gospodarz posiadał jednego konia. Wspólnoty regionu nadbużańskiego cechowały się sąsiedzką pomocą, która miała wielkie znaczenie dla życia wspólnego osób i rodzin tego terenu. Za tę pomoc nikt nie oczekiwał żadnej zapłaty.

W regionie nadbużańskim był także znany zwyczaj młócenia zboża cepem w stodole. Przyrząd ten był robiony z kija leszczynowego. Były to dwa kije: jeden długości 1,70 m, drugi 1,20 m. Były one ze sobą powiązane rzemykiem. Na ogół było to zajęcie mężczyzn, ale zdarzało się, choć rzadko, że młóciły cepem także kobiety. Ponadto w okresie jesienno-zimowym wyłuszczali ziarno prosa za pomocą „stępów”. Z ziarna tego przygotowywano jaglaną kaszę i spożywano ją z mlekiem. Był to pokarm pożywny, najczęściej ludzi biednych.

Kobiety w tym czasie przygotowywały także olej na Wigilię. Niektóre kobiety znosiły do kuchni drewnianą maszynę do bicia i ciśnięcia oleju, przyjeżdżali ludzie z okolicznych wsi, aby włączyć się do kolejki i ubić domowym sposobem olej. Ta praca trwała przez cały Adwent aż do Wigilii.

Kontakt z przyrodą, zwłaszcza wśród mieszkańców wiosek regionu nadbużańskiego, gdzie rośnie dużo wierzb, gdzie są bogate lasy, odzwierciedla się w wykonywanych pracach, w rękodzielnictwie. Mężczyźni w czasie adwentowym naprawiali uprząż dla koni i miołki do zboża, robili kosy w stępach.

Spotkania sąsiedzkie

W długie adwentowe wieczory dziewczęta jak i mężatki schodziły się do jednej chaty, gdzie przędły len, wełnę na samodział, inne z kolei szyły, haftowały itp. Stąd spotkania sąsiedzkie często nazywały się: „chodzenie z kądzielą”. Przynoszono przyrząd do robienia przędzy z wełny lub lnu, tzw. kółko – w wielu domach można je spotkać jeszcze dzisiaj. Były one najczęściej wykonywane z drzewa jesionowego, dobrze wysuszonego.

Czas szybciej upływał w towarzystwie i praca także mniej nużyła. Okazja przyjemnego spędzenia czasu przyciągała chłopców, którzy siadali przy dziewczynach, żartowali, śpiewali różne pieśni, opowiadali też ciekawe bajki, kawały, zagadki. Przy „prządkach” kobiety i dziewczęta także wróżyły sobie: „jeśli urwała się nić, to śmiano się, że rzuci ją mąż lub chłopak; gdy zaś nić skręciła się, to śmiano się, że biega za chłopami” – wspomina mieszkanka Mazowsza. Na ogół były to spotkania bardzo przyjacielskie. Odbywały się one w radosnej atmosferze. Długie wieczory adwentowe były dobrą okazją do różnego rodzaju spotkań sąsiedzkich przy pięknie rozświetlonej lampie naftowej, niekiedy specjalnie ozdobionej ręcznie wykonanym abażurem. W czasie długich wieczorów adwentowych gromadzono się w kolejnych domach na wspólną pracę, na pogawędki.

Czas adwentowy był wypełniony uczeniem się kolęd, czy też poświęcony był na przygotowanie szopek, herodów, gwiazdy, krakowskiego wesela itp., tak mocno rozpowszechnionych na badanym terenie. W tym czasie uczono na pamięć kolęd dzieci i młodzież. Było bardzo dużo chętnych do nauki. Wykonywano także wszystkie niezbędne dekoracje, tzw. stroje na te przedstawienia. Wymagało to dużo pomysłowości i fachowości. W czasie tych wieczorów czytano na głos Pismo Święte i Żywoty Świętych lub inne religijne książki. Wspólnie modlono się, odmawiano Różaniec, a także śpiewano pieśni religijne, zwłaszcza adwentowe, do Matki Bożej, a także świeckie.

Spotkania towarzyskie były zatem okazją do lepszego poznania się, zawiązania głębszych więzi międzyludzkich, wspaniałym sposobem na realizowanie przykazania miłości Pana Boga i bliźniego. Uczono się przy tym kultury bycia, prowadzenia dyskusji, radowania się sobą. Był to także czas formacji ludzkiej i religijnej młodego pokolenia. Te adwentowe wieczory były zatem wspaniałą szkołą życia. Starsze pokolenie, często doświadczone i mądre, przekazywało młodszym bogactwo wiedzy o treściach historycznych z akcentami patriotycznymi. Uczono w ten sposób także właściwego stosunku do świata wierzeń, zwyczajów, tradycji, własnej kultury, ojczyzny. Wspólne przebywanie miało także ogromny pozytywny wpływ na więzy międzyludzkie. To uczyło młodych ludzi szacunku do starszych i do każdego człowieka.

Tagi:
adwent

Zebrane rozważania Benedykta XVI o Adwencie

2018-12-20 11:29

JM

Mystagogia Benedicti to nowa książka, która zbiera w jedną pozycję rozproszone teksty papieża Benedykta XVI, dotyczące tajemnic roku liturgicznego, zaczynając od Adwentu. Wydawcą jest benedyktyńska fundacja „Ordo et Pax” we współpracy z ks. dr. Andrzejem Demitrowem, pasjonatem myśli Benedykta XVI.

List do wydawców książki skierował papież senior. „Jest to dla mnie zachęta i radość, że wydaniem tekstów, które przedstawiłem chrześcijanom jako biskup Rzymu, możecie pomóc ludziom w Waszym kraju w czytaniu i zrozumieniu Pisma Świętego” – napisał.

„Pomimo upływu lat, wspomniane wypowiedzi papieża-seniora nie straciły nic ze swej głębi i aktualności – pisze we wstępie redaktor serii, ks. Andrzej Demitrow. Tym bardziej dziwi fakt, że te rozważania papieskie nie zostały dotychczas wydane całościowo”.

I dalej wyjaśnia, według jakiego klucza dokonał wyboru tekstów: „W pierwszej części adwentowego tomu zamieściliśmy rozważania papieskie wygłoszone przed południową modlitwą Anioł Pański w kolejne niedziele Adwentu i w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, przez wszystkie lata pontyfikatu. W drugiej części zebraliśmy homilie, które Benedykt XVI wygłosił podczas celebracji nieszporów adwentowych i podczas spotkań ze środowiskami uniwersyteckimi Rzymu. W części trzeciej tego tomu zamieściliśmy katechezy z audiencji generalnych, które były poświęcone bezpośredniemu przygotowaniu do Świąt Bożego Narodzenia. Choć ich charakter jest już wyraźnie świąteczny, to jednak decydujący kontekst pozostaje wciąż adwentowy, zwłaszcza w głębokich nawiązaniach do tekstów liturgicznych ostatnich dni Adwentu”.

Planowane są kolejne pozycje dotyczące Bożego Narodzenia i Wielkanocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ślub polskich pielgrzymów w Panamie!

2019-01-16 18:36

zś, ad/Stacja7 / Warszawa (KAI)

Poznali się na ŚDM w Krakowie, wkrótce potem byli już parą. Dlatego nie wyobrażali sobie, by ich ślub mógłby odbyć się gdzie indziej, niż na kolejnych Światowych Dniach Młodzieży. Uroczystość odbyła się w środę 16 stycznia w Panamie - podaje Stacja7.

Magdalena Pijewska

Martyna i Kuba pochodzą z Trzebini. Przyznają, że zainspirowała ich historia innej pary zakochanych, którzy również poznali się na ŚDM a potem wzięli ślub w trakcie kolejnego spotkania w Rio de Janeiro. – Gdy już byliśmy parą, ta historia cały czas chodziła mi po głowie, w końcu zdecydowałem się nią podzielić z Martyną, pamiętam, że było to podczas ŚDM w wymiarze diecezjalnym w Niedzielę Palmową. Martynie pomysł bardzo się spodobał i pomału rozpoczęliśmy przygotowania. Krakowskie ŚDM połączyły nas, a panamskie utrwaliły już na zawsze – zwierza się Kuba.

Wyjazd do Panamy, połączony ze ślubem, wiązał się z wieloma przygotowaniami, w tym formalnościami. Młodzi zdradzają, że pomogli im zaprzyjaźnieni księża, choć wszystkie niezbędne dokumenty udało się skompletować tuż przed wyjazdem. Zadbali również o strój. – Suknia i garnitur bez większych problemów zmieściły się w naszych walizkach, lecz suknia musiała zostać spakowana w worek próżniowy – wyjaśnia Kuba.

Z uwagi na dużą odległość między Polską i Panamą oraz koszty związane z wyjazdem, świadkami zawarcia małżeństwa nie mogli być rodzice pary młodej. – Ostatecznie przeżywają ślub bardziej niż my – śmieje się Kuba, a Martyna zaznacza, że jej mama do końca martwiła się o to, jak wyprasuje suknię i uczesze włosy.

Opowieść o ich związku zaczyna się w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce. – Nie przypuszczaliśmy, że ten czas aż tak bardzo zmieni nasze życie – przyznaje Martyna Gergont, która podczas ŚDM 2016 była wolontariuszką parafialną. – Do naszego dekanatu przyjechała duża grupa pielgrzymów z Paryża. W parafii Kuby zaplanowane było ich powitanie. Początkowo mieliśmy pomagać w zupełnie innych miejscach, a jednak obydwoje trafiliśmy na jedno ze stanowisk do wydawania posiłków dla pielgrzymów. I tam się właśnie poznaliśmy – wspomina Martyna. Kuba dodaje, że wspólny pobyt na Campus Misericordiae bardzo ich do siebie zbliżył – Po tym niesamowitym tygodniu zaczęliśmy się coraz częściej spotykać i niedługo później zostaliśmy parą. Żadne z nas nigdy nie było w związku i raczej nic nie zapowiadało zmiany. Aż do ŚDM – dodaje.

Przez najbliższe dwa tygodnie na portalu będą publikowane bieżące relacje z przebiegu Dni w Diecezjach oraz Wydarzeń Centralnych ŚDM z Panamy. Wydarzenia, w których biorą udział polscy pielgrzymi, zrelacjonują młodzi z archidiecezji warszawskiej oraz archidiecezji krakowskiej, którzy już wyruszyli do Panamy i od 14 stycznia uczestniczą w Dniach w Diecezjach.

O tym jak wyglądają przygotowania i organizacja Światowych Dni Młodzieży w Panamie na kilka dni przed rozpoczęciem wydarzeń z udziałem Papieża Franciszka, opowie w specjalnym vlogu Michał Kłosowski, który od początku stycznia wraz z wolontariuszami z całego świata pracuje nad organizacją ŚDM w Panamie.

zś, ad/Stacja7

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem