Reklama

Nowi lektorzy w naszej diecezji

2018-05-30 11:29

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 22/2018, str. I

Ks. Marcin Gołębiewski
Kościół drohiczyński cieszy się z kolejnych lektorów

Bp Tadeusz Pikus 20 maja br. w kościele pofranciszkańskim w Drohiczynie pobłogosławił 87 osób do pełnienia funkcji lektora w zgromadzeniu liturgicznym

Whomilii ksiądz biskup podkreślił rolę i znaczenie Słowa Bożego w życiu chrześcijańskim. Przypomniał, że Pismo Święte nie jest jedną z wielu książek do czytania. Jest to Księga, której przede wszystkim się słucha. Słowem Bożym jest sam Chrystus, a lektura Biblii prowadzi do osobowego spotkania z Bogiem. Ekscelencja zwrócił również uwagę na charakter misyjny posługi lektora. „Jesteście posłani, aby głosić Chrystusa zmartwychwstałego” – powiedział ksiądz biskup.

Ekscelencja odmówił specjalną modlitwę błogosławieństwa i pokropił kandydatów wodą święconą. Poświęcił również krzyże lektorskie. Istotnym elementem obrzędu był moment, kiedy każdy osobiście podchodził do księdza biskupa, aby otrzymać księgę Pisma Świętego. Zewnętrznym znakiem pełnienia funkcji lektora jest specjalny krzyż, który każdemu nałożył ksiądz biskup. Nowi lektorzy otrzymali również stosowne dyplomy i legitymacje.

Reklama

W uroczystości udział wzięli księża, rodzice, rodziny i przyjaciele nowych lektorów. O śpiew podczas Eucharystii zadbał zespół muzyczny More than a band.

Kandydaci do pełnienia funkcji lektora przygotowywali się w ciągu całego roku przez szereg spotkań formacyjnych. Nie tylko poznawali różnorodne zagadnienia związane bezpośrednio z Pismem Świętym, ale również dotyczące liturgii oraz poprawnej wymowy. Spotkania odbywały się w WSD w Drohiczynie oraz w parafiach Miłosierdzia Bożego w Bielsku Podlaskim, w Łochowie i w parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Sokołowie Podlaskim. Głównym organizatorem kursu był ks. Marcin Szymanik – odpowiedzialny za Liturgiczną Służbę Ołtarza w diecezji drohiczyńskiej.

Tagi:
lektorat lektor

Nowi stali lektorzy

2018-07-10 14:48

Joanna Kruczyńska
Edycja toruńska 28/2018, str. II

Joanna Kruczyńska
Lektorzy stali z bp. Wiesławem, diakonem stałym Waldemarem oraz proboszczami swoich parafii

W toruńskiej katedrze pw. Świętych Janów bp Wiesław Śmigiel udzielił posługi stałego lektora mężczyznom pochodzącym z diecezji toruńskiej.

Stały lektor może odczytywać Pismo Święte (z wyjątkiem Ewangelii), podawać intencje modlitwy powszechnej, a gdy nie ma psałterzysty, może również wykonać psalm między czytaniami. W razie potrzeby może przygotowywać i podawać wyjaśnienia lub komentarze do poszczególnych momentów w Liturgii oraz pomóc w przygotowaniu wiernych do godnego przyjęcia sakramentów. Udzielenie posługi stałego lektora 24 czerwca nadało powyższe możliwości 30 mężczyznom diecezji toruńskiej, ubogacając w ten sposób Kościół ludźmi oddanymi i pełnymi woli pomocy kapłanom w codziennym duszpasterstwie.

Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Wiesław Śmigiel, który nawiązując do postaci św. Jana Chrzciciela, podkreślił jego postawę pokory i służby. – Macie być sługami Słowa i w tym świecie musicie nieść Słowo Prawdy współczesnemu człowiekowi – mówił do kandydatów bp Wiesław. – Często tracimy energię i czas na słowa, które są zupełnie niepotrzebne. A najbardziej niepotrzebne są te słowa, które ranią drugiego człowieka lub wprowadzają zamęt – podkreślał kaznodzieja.

W trakcie Mszy św. kandydaci do posługi zostali uroczyście przedstawieni bp. Śmiglowi. Po homilii odbył się obrzęd udzielenia posługi. Kandydaci podchodzili kolejno do bp. Wiesława, który poprzez krótką modlitwę i symboliczny gest wręczenia ewangeliarza udzielił posługi lektoratu stałego.

Posługę stałego lektora z parafii toruńskich przyjęli: Mirosław Gąsiorowski, Jacek Groń, Jarosław Walendziak (wszyscy z parafii pw. św. Andrzeja), Jacek Łangowski, Łukasz Guttmann (obaj z parafii pw. św. Antoniego), Zbigniew Kowal (pw. św. Maksymiliana Kolbego), Krzysztof Łodygowski (pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła), Andrzej Marchlewicz (pw. Miłosierdzia Bożego), Krzysztof Marcinkowski (pw. bł. Marii Karłowskiej) oraz Jacek Ostrowski (pw. Matki Bożej Łaskawej).

Z parafii pw. św. Mikołaja w Chełmży lektorami stałymi zostali: Aleksander Chmielewski, Marcin Jaskulski, Grzegorz Wiśniewski i Tomasz Zakrzewski, a z parafii pw. św. Mikołaja w Kowalewie Pomorskim posługę przyjęli: Krzysztof Dębiński, Rafał Kamper i Wojciech Polakiewicz.

Z kolejnych czterech parafii diecezji toruńskiej posługę przyjęło po dwóch mężczyzn: Henryk Błażejewicz i Jarosław Nowak (pw. św. Józefa w Chełmnie), Ryszard Neumann i Grzegorz Turczyński (pw. św. Anny w Lubawie), Mateusz Jezierski i Krzysztof Klementowski (pw. św. Mikołaja w Grudziądzu) oraz Leszek Kowalewski i Grzegorz Trzałkowski (pw. św. Wojciecha w Lidzbarku Welskim). Ponadto posługę lektora przyjęli także: Ryszard Berent (pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Gruta), Mariusz Martin (pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Bierzgłowo), Bartosz Podolski (pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Grębocin), Mariusz Prokopowicz (pw. św. Katarzyny, Działdowo) oraz Tomasz Sacha (pw. Trójcy Świętej, Książki).

Udzielenie posługi było zwieńczeniem prawie rocznych przygotowań, na które złożyły się formacja intelektualna i duchowa. Bezpośrednim przygotowaniem do uroczystości były rekolekcje, które odbyły się w dniach 15-16 czerwca w Diecezjalnym Centrum Kultury w Zamku Bierzgłowskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

NAPROTECHNOLOGIA szansą na upragnione potomstwo

2013-02-27 14:23

Z Katarzyną Nowak rozmawiała Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 9/2013, str. 1, 6

W Centrum Medycznym OMEGA przy ul. Jagiellońskiej w Kielcach rusza pierwszy w naszej diecezji Ośrodek Wsparcia Płodności oparty na metodzie naprotechnologii, metodzie bezpiecznej, nieobciążającej zdrowia kobiety oraz zgodnejz nauczaniem Kościoła. - To szansa dla wielu małżeństw czekających na dziecko - mówi dr Katarzyna Nowak - koordynator Ośrodka

Bożena Sztajner / Niedziela

KATARZYNA DOBROWOLSKA: - Podobno bp Gurda pobłogosławił Panią na dobry początek pracy Ośrodka?

KATARZYNA NOWAK: - To prawda. Podczas spotkania poprosiłam Księdza Biskupa o błogosławieństwo i udzielił mi go. Od początku proszę Ducha Świętego, aby towarzyszył nam w tym działaniu. W krótkim czasie pokonaliśmy wiele trudności. Największym wyzwaniem było znalezienie lekarza naprotechnologa (jest ich tylko dwudziestu w całej Polsce - przyp. K.D.) oraz instruktora - to podstawa, by ośrodek działał. Niepotrzebnie się martwiłam. Okazuje się, że do Kielc właśnie przeprowadza się dr Przemysław Młodożeniec, wykwalifikowany lekarz naprotechnolog, który zdobywał swoje kwalifikacje w USA i w Irlandii. Instruktorka badania cyklu metodą Creighton pani Paulina Duda mieszka całkiem niedaleko Kielc. Oznacza to, że pary małżeńskie będą miały wszystkich specjalistów na miejscu, to oszczędność czasu i kosztów w leczeniu.

- Skąd idea i pomysł na Ośrodek?

- W listopadzie ubiegłego roku rozmawiałam z bp. Kazimierzem Gurdą. Wyraził zatroskanie i zainteresowanie Kościoła złą sytuacją demograficzną w Polsce oraz brakiem dostatecznego wsparcia dla par borykających się z problemami niepłodności. Jako remedium w mediach głównego nurtu forsuje się jedynie procedury in vitro. Niewiele bądź wcale nie mówi się o naprotechnologii, która jest skutecznym, zgodnym z nauką Kościoła, opartym na wystandaryzowanych metodach badania cyklu kobiety narzędziem diagnozowania i leczenia niepłodności. Ta metoda wykorzystywana jest z powodzeniem na całym świecie od kilkunastu lat, dzięki niej wiele par może cieszyć się upragnionym potomstwem. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków tego typu, najbardziej znane to te w Białymstoku i Lublinie. Chodzi o to, aby dotrzeć do zainteresowanych z informacją i stworzyć warunki do diagnozowania i leczenia przyczyn niepłodności. Bp Gurda miał okazję zapoznać się z zasadami naprotechnologii, uczestnicząc w konferencjach eksperckich w kraju i za granicą. Poszukiwał osoby, która mogłaby zorganizować taki ośrodek, ponieważ do tej pory nie było takiego miejsca w regionie. Zgodziłam się z radością i czuję, że otwieram nowy rozdział w mojej pracy jako lekarz.

- Ale chyba od lat łączy Pani swoje zainteresowania zawodowe z tą tematyką?

- Mój tato, współzałożyciel Centrum Medycznego OMEGA, był ginekologiem położnikiem. Powołał z mamą nawet szkołę rodzenia i poradnictwo rodzinne. Moje życie zawodowe było cały czas związane z problemami rodziny, dzieci, zdrowiem kobiet. Marzyłam o ginekologii i położnictwie, ale życie potoczyło się inaczej. Jestem lekarzem internistą, ale też matką szóstki dzieci. Jestem katoliczką i zawsze chciałam, aby moje życie małżeńskie było zgodne z nauczaniem Kościoła, z moją wiarą. Już w latach 80. ubiegłego wieku uczestniczyłam w wykładach i szkoleniach organizowanych przez ojców franciszkanów w Krakowie, które dotyczyły metod naturalnych planowania rodziny. Tam poznałam państwa Billingsów. Potem były kongresy i warsztaty w Wiedniu i Kolonii z udziałem wybitnych profesorów z całego świata. To były wyprawy… Trudno było o paszport, koszty były szalone, ale warto było. Bardzo dużo się tam nauczyłam. Tę wiedzę i doświadczenie wykorzystywałam w pracy. Zachęcałam pacjentki do obserwacji swojego cyklu, kierowałam do poradni rodzinnych. Od kilku lat zajmuję się leczeniem dietą i prowadzę badania dotyczące nietolerancji pokarmowych. Nierzadko schorzenia alergiczne mają związek z problemami z płodnością. Po wyeliminowaniu z diety tego, co szkodliwe, okazało się że kobiety w krótkim czasie zachodziły w ciążę i zostawały mamami. Oczywiście czasem przyczyny są bardziej złożone, a leczenie wymaga zabiegu chirurgicznego, niemniej jednak wielu parom można pomóc. Naprotechnologia pozwala także na profilaktykę zdrowotną kobiet, wczesne wykrycie wielu niebezpiecznych schorzeń, które można skutecznie leczyć.

- Co piąta para cierpi z powodu niepłodności. Czy to problem cywilizacyjny? Gdzie tkwi przyczyna?

- Tak, to nasz problem cywilizacyjny. Ma to związek z tempem życia, stresem, chorobami, brakiem higieny życia, odkładaniem przez kobiety na później decyzji o poczęciu dziecka. Pamiętajmy że po 35. roku życia płodność u kobiety znacznie obniża się. Nie bez znaczenia jest także działanie antykoncepcji, która obciąża organizm kobiety i niszczy go. Należy podkreślić, że ok. 50 proc. przyczyn niepłodności leży po stronie mężczyzny. Opieką i leczeniem objęci są oboje małżonkowie.

- W czym naprotechnologia jest lepsza od innych znanych metod leczenia niepłodności?

- W takim leczeniu kluczowym ogniwem jest wykwalifikowany instruktor, który prowadzi parę i uczy metody wystandaryzowanego modelu obserwacji metodą Creighton oraz zapisu tychże informacji. Na wypełnionej karcie widać dopiero jak na dłoni profil hormonalny kobiety, nieprawidłowości w cyklu, pewne choroby. Wtedy lekarz może rozpocząć dalszą diagnostykę, leczenie i wyeliminować przyczynę niepłodności. Bardzo ważny jest wywiad z lekarzem i dialog, dlatego wizyty trwają dość długo.
To system diagnostyczno-leczniczy wykorzystujący najnowocześniejsze osiągnięcia nauk medycznych. U podstawy zaś leży nauczanie Kościoła, które wyraźnie podkreśla, że życie ludzkie jest owocem miłości małżonków. W naprotechnologii człowiek nie zastępuje Boga przez technikę i nie mianuje się kreatorem ludzkiego życia, ale współpracuje z naturą, jaką dał człowiekowi Bóg i w oparciu o wiedzę i medycynę znajduje powody trudności z płodnością i stara się je rozwiązać. W procesie diagnostyczno-leczniczym wielką wagę przykładamy do budowania właściwych relacji między małżonkami.

- Słyszałam, że zgłosiły się pierwsze małżeństwa i pojawiły się już telefony?

- Staramy się docierać jak najszerzej z informacją. Wiemy, że duszpasterze w swoich środowiskach i parafiach znają takie pary. Często małżeństwa dzielą się swoim bólem braku potomstwa, poszukując duchowego wsparcia u księży. Podczas konferencji rejonowych księży w Kielcach i w Miechowie miałam okazję zapoznać duszpasterzy z metodą naprotechnologii i koncepcją ośrodka. Wykazywali bardzo duże zainteresowanie. I rzeczywiście, dosłownie za kilka dni zgłosiło się pierwsze małżeństwo. Wszystkie niezbędne informacje pary mogą uzyskać również w Ośrodku Duszpasterstwa Rodzin przy ul. IX wieków Kielc, gdzie raz w miesiącu w piątki od godz. 16 do 18 odbywają się dyżury naszych pracowników. Tel.: 41 344-55-92. Tutaj uzyskają poradę, która pozwoli obrać kierunek działania. W Ośrodku będzie także psycholog i dietetyk. Centrum Medyczne OMEGA dysponuje nowoczesnym zapleczem diagnostycznym, dlatego nasi pacjenci będą mogli wykonać u nas niemal wszystkie badania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

303. Bitwa o Anglię

2018-08-17 20:18

Agnieszka Chadzińska

W kinie „Ciemna City” w Częstochowie odbył się 16 sierpnia br. przedpremierowy pokaz polsko-brytyjskiego filmu „303. Bitwa o Anglię” w reżyserii Davida Blaira. Na projekcję, która spotkała się z dużym zainteresowaniem publiczności, zaprosiła redakcja „Niedzieli” wraz z dystrybutorem Kino Świat

YouTube

Akcja filmu „303. Bitwa o Anglię” rozgrywa się w połowie 1940 r. i opowiada o losach polskiego 303 Dywizjonu Myśliwskiego Warszawskiego im. Tadeusza Kościuszki, który odegrał decydującą rolę w zatrzymaniu podboju Wysp Brytyjskich przez wojska Hitlera.

Polskie Siły Powietrzne, w których skład wchodził Dywizjon 303, były częścią Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii dowodzonych przez gen. Władysława Sikorskiego. Jako że walczyły z niemieckim lotnictwem na brytyjskiej ziemi, podlegały operacyjnie i taktycznie dowództwu powietrznej floty królewskiej RAF.

Bohaterami filmu są polscy lotnicy, którzy po przegranych kampaniach w Polsce w 1939 r. oraz we Francji w 1940 r. przybyli do Wielkiej Brytanii, aby kontynuować walkę z Niemcami. To ludzie niezłomni, niepokorni, obdarzeni wielkim temperamentem, z iście ułańską brawurą, pozwalającą przetrwać w ekstremalnie trudnych warunkach walki i wszechobecnej śmierci. Jednocześnie to żarliwi patrioci gotowi zginąć za sprawę wolności Ojczyzny.

Beata Pieczykura/Niedziela

W filmie szczególnie wyróżniono postacie por. pil. Jana Zumbacha „Donalda”, płk. pil. Zdzisława Krasnodębskiego „Króla” oraz por. pil. Witolda Urbanowicza „Kobry”. Jan Zumbach, jeden z asów Dywizjonu 303, kreowany przez Iwana Rheona, jest centralną postacią filmu. Jego przeżycia, rozterki stanowią odniesienie do trudnych wojennych losów zbiorowego bohatera – żołnierzy Dywizjonu 303. „Król” to założyciel i pierwszy dowódca Dywizjonu 303, który na skutek ran i poparzeń odniesionych podczas walki ustępuje z pola nowemu dowódcy – młodemu Witoldowi Urbanowiczowi (rola Marcina Dorocińskiego). To pod jego dowództwem Dywizjon 303 okrywa się chwałą najskuteczniejszej jednostki w całej Bitwie o Anglię, szczególnie we wrześniu 1940 r., kiedy przesądzono o jej wyniku. Na uwagę zasługuje także kreacja Milo Gibsona (syna sławnego Mela Gibsona), jako brytyjskiego zwierzchnika Dywizjonu 303.

Sprawnie zrealizowany film pt. „303. Bitwa o Anglię” (tytuł oryginału” „Hurricane: Squadron 303”) , nie stroniący od „lekkich” wątków życia lotników poza służbą, z ciekawie skonstruowaną fabułą, ma z pewnością szansę „przebicia się” do szerszego grona widzów (także młodych), również spoza Polski, i przedstawienia głównego przesłania – wielkiej roli polskiego żołnierza w arcyważnej dla losów II wojny światowej kampanii w 1940 r., nazywanej Bitwą o Anglię lub Bitwą o Wielką Brytanię. Bohaterstwo i zasługi naszych lotników – oficerów, świetnie szkolonych m.in. w Dęblinie – nie było szczególnie doceniane na Zachodzie. Trzeba więc prawdę historyczną wciąż przypominać. I tę rolę ma do spełnienia film Davida Blaira, któremu należą się podziękowania za zainteresowanie się tym tematem i dobrze wykonaną pracę.

Beata Pieczykura/Niedziela

Przed rozpoczęciem projekcji osoby przybyłe do sali kinowej wysłuchały wypowiedzi na temat filmu redaktor naczelnej „Niedzieli” Lidii Dudkiewicz oraz historyka red. Sławomira Błauta, który przybliżył fakty świadczące o bohaterstwie polskiej załogi Dywizjonu 303 i ogromnej roli polskich pilotów w zwycięstwie nad Niemcami w bitwie o Anglię w 1940 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem