Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Św. Józef – cichy opiekun parafii w Boćkach

2018-03-14 11:06

Teresa Modzelewska
Edycja podlaska 11/2018, str. IV

Teresa Modzelewska
Św. Józef otacza szczególną opieką parafian w Boćkach

Niewątpliwie św. Józef znajduje szczególne miejsce w sercach boćkowskich parafian, jako patron przede wszystkim rodzin, jako przykład dobrego ojca i opiekuna, bo był opiekunem Boga – Człowieka, który zmienił świat. Jest jednym z patronów kościoła w Boćkach.

Historia kościoła

Wnętrze boćkowskiej świątyni pw. św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i św. Antoniego Padewskiego zachwyca wyjątkową spójnością wystroju i doskonałym wkomponowaniem w architekturę kościoła. Przez wiele lat od powstania, przez cały XVIII wiek stanowił wzorzec dla innych kościołów reformackich w Polsce. ,,Wiadomo, że kościół i klasztor w Boćkach, fundowany przez podskarbiego litewskiego Józefa Franciszka Sapiehę i jego żonę Krystynę z Branickich, wzniesiony został według projektu brata Mateusza Osieckiego. Kościół wraz z wystrojem był już niemal gotowy jesienią 1739 r. (...). Z dokumentów archiwalnych wynika, że głównymi wykonawcami jego wyposażenia byli dwaj mistrzowie z Warszawy: rzeźbiarz Stanisław Cieślikiewicz i stolarz Piotr Pawłowski” – pisze Adam Jan Błachut w książce „Brat Mateusz Osiecki i jego dzieło”. Dalej opisuje szczegółowo to wyposażenie: „Pierwsze dwa ołtarze boczne, najbardziej dekoracyjne, zostały ustawione skośnie na filarach transeptu, przy tęczy, przewężając kulisowo widok na prezbiterium; od strony północnej – z obrazem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a od południowej – św. Józefa z Dzieciątkiem, patrona kościoła”.

Obok ołtarza św. Józefa znajduje się ołtarz św. Antoniego Padewskiego. Niektórzy mówią, że większym nabożeństwem cieszy się ten drugi patron boćkowskiego kościoła, podniesionego w 2000 r. do godności sanktuarium św. Antoniego. Bo jest większa uroczystość odpustowa, bo były czasy, że przychodziło 10 tys. pielgrzymów, bo wiele dzieci przychodzi po błogosławieństwo. Właściwie trudno to zmierzyć.

Reklama

Żywot św. Józefa

Głównym źródłem wiedzy o życiu św. Józefa są Ewangelie. Wiemy z nich, że pochodził z rodu króla Dawida, z pokolenia Judy. W Ewangelii św. Mateusza (Mt 1, 18-25) czytamy o okolicznościach Narodzenia Jezusa: „Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki, albowiem z Ducha Świętego to, co się w Niej poczęło»”. To Bóg nadał imię Jezusowi, ale przed ludźmi uczynił to Józef i był uważany za ziemskiego ojca Jezusa. W Ewangelii św. Łukasza pojawia się Józef jako ojciec zatroskany zagubieniem dwunastoletniego Jezusa w świątyni, który po trzech dniach poszukiwań został odnaleziony (Łk 2, 42). Ewangelie nie podają wielu szczegółów z życia św. Józefa, jakby nieproporcjonalnie do roli, jaką odegrał w Bożym planie zbawienia. A może w tym tkwi tajemnica wielkości tego człowieka, cichego, skromnego, poddanego woli Bożej?

Warto przypomnieć, że w 1870 r. papież Pius IX ogłosił św. Józefa patronem Kościoła powszechnego; w 1903 r. papież Leon XIII wydał encyklikę o św. Józefie, Jan XXIII wprowadził imię św. Józefa do Kanonu Rzymskiego, a papież Franciszek wprowadził imię św. Józefa do modlitwy eucharystycznej zaraz po imieniu Najświętszej Maryi Panny.

O św. Józefie w Boćkach

– Jak podają źródła historyczne, obraz św. Józefa, podobnie jak wiele innych w boćkowskim kościele, jest autorstwa Szymona Czechowicza, polskiego malarza barokowego, autora obrazów religijnych i portretów – mówi Sławomir Dworakowski, miejscowy przewodnik. W Boćkach pamiętamy pewną rodzinę, która zamawiała Mszę św. za przyczyną św. Józefa w intencji szczęśliwej, spokojnej śmierci i zdarzyło się tak, że rodzice dochowawszy się już dorosłych dzieci zmarli spokojnie w jeden dzień.

– Można powiedzieć, że św. Józef Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny jest czczony w boćkowskiej parafii na równi z drugim patronem naszego kościoła św. Antonim Padewskim – opowiada Marek Skomorowski, kościelny. Jego przepiękny wizerunek widnieje na obrazie, w ołtarzu bocznym po prawej stronie ołtarza głównego. To obraz mówiący o dobroci, o ojcostwie św. Józefa, przedstawiający go z Bożym Dzieciątkiem na rękach i z lilią oznaczającą czystość. Kiedy przymykam oczy widzę Ziemię Świętą, w której niedawno byłem – dodaje. Obok Bazyliki Zwiastowania w Nazarecie jest kościół św. Rodziny, gdzie był dom Józefa, do którego Matka Boża po zaślubinach przyszła, a potem mieszkał tam Jezus, pomagał w pracy Józefowi i czcił go jako ojca. Bo to Bóg wybrał człowieka sprawiedliwego, mądrego, cichego o wielkim sercu, wielkiej pracy. Św. Józef jest m.in. patronem pracy, czcimy go również 1 maja jako patrona robotników.

– Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, a proboszczem tu był ks. Tadeusz Biały, każda środa była poświęcona św. Józefowi – wspomina pan Marek. – Odprawiana była Msza św. wieczorna przy ołtarzu tego patrona, to były lata 80. A każdy wtorek poświęcony był św. Antoniemu. Podobnie jak nabożeństwo do Matki Bożej odprawiano w każdą sobotę w kaplicy Najświętszej Maryi Panny, tak było jeszcze za ks. Michała Sokołowskiego. Główne uroczystości ku czci św. Józefa odbywają się u nas 19 marca i są obecnie w Boćkach zwieńczeniem rekolekcji wielkopostnych. Prawdopodobnie w tym dniu zmarł, ale dokładnie nie wiadomo. Wiemy natomiast, ze zmarł na rękach swojego Syna Jezusa i w obecności Maryi, czyli swojej rodziny, dlatego jest też patronem szczęśliwej śmierci.

Św. Józef w modlitwie i przysłowiu

O św. Józefie są pieśni, najbardziej znane to: „Szczęśliwy, kto sobie patrona Józefa ma za opiekuna” i „O Józefie ukochany, pod opieką Twoją rósł”. Modlitwy: Do Ciebie Józefie, Litania do św. Józefa. A przede wszystkim, w okresie Bożego Narodzenia śpiewamy wiele kolęd, w których pojawia się postać św. Józefa, jedni śpiewają stary, inni święty. To ciekawe, że czasem nie zastanawiamy się, że w kolędach chwalimy też św. Józefa, jako tego, który opiekował się Jezusem i Maryją, był tym żywicielem i opiekunem Bożej Rodziny. To patron naszego kościoła, naszych rodzin, wzór ojcostwa.

Można powiedzieć, że św. Józef zwiastuje wiosnę, są ludowe przysłowia mówiące o tym. Moi rodzice wspominali, że „Jak na św. Józefa chmurki, to sadź ziemniaki, gdzie pagórki, a jak na Józefa pogoda, to sadź tam, gdzie woda”. I drugie: „Na św. Józefa przez pole bruzda”, czyli czas przygotowywać się do orki, trzeba z tej zapaści zimowej ruszać do pracy. Starsi ludzie opowiadali też, że to był czas, kiedy naprawiano gniazda bocianie, przygotowywano się na przybycie tego zwiastuna wiosny i jakby członka rodziny.

W Polsce jednym z głównych miejsc kultu św. Józefa jest Kalisz, gdzie znajduje się sanktuarium jego imienia, a także Polskie Studium Józefologiczne.

Tagi:
św. Józef

Mężczyzna zbudował Bogu dom

2018-06-19 11:34

Rozmawia Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 20-21


„Święta Rodzina z ptaszkiem” – obraz Bartolomé Esteban Murillo, Muzeum Prado w Madrycie

AGNIESZKA BUGAŁA: – Myśli Ojciec: św. Józef. I jaki mężczyzna staje przed oczami?

O. AUGUSTYN PELANOWSKI OSPPE: – Nie wiem, jaki ma kontur twarzy, ale to szlachetna męska twarz. Włosy musiały być długie, choć pewnie nie za bardzo, bo przecież dużo pracował. Wzrok spokojny, oczy niezbyt głęboko osadzone i zarost – niezbyt długi, ale typowo męski, żydowski. Delikatnie orli nos i ciemne, grube brwi. W oczach spokój, który udziela się tym, którzy z nim są. Figura dość potężna, bo to człowiek, który pracuje fizycznie, przemierza duże przestrzenie, musi się przenosić. Być może pracował jeszcze w tej ekipie, którą Herod najął do rekonstrukcji świątyni jerozolimskiej? Tam było przecież z 10 tys. pracowników. Wzrost między metr siedemdziesiąt – metr siedemdziesiąt sześć. Należał raczej do tych wyższych mężczyzn w tamtej populacji, wyróżniał się tym wzrostem. Chód zdecydowany, ale niezbyt subtelny, twardy. Myślę, że jego ciało było konstrukcją, która budziła zainteresowanie, przyciągał wzrok i budził zaufanie.

– A Pan Jezus był w jakiś sposób do św. Józefa podobny? Bo przecież o genotypie napisano już wiele ksiąg...

– Trudno nam dziś z całą pewnością powiedzieć, jakie to było podobieństwo, choć spędzili ze sobą wiele lat. Podobieństwo do Maryi rzucało się w oczy, mówiono przecież: Syn Maryi, Syn tej kobiety. Cechy fizyczne Jezus odziedziczył po Maryi. Józefa naśladował bardziej przez to, że wpływał on na Jego wychowanie, to był obowiązek żydowskiego ojca. Bóg chciał działać w swoim ojcostwie poprzez człowieka, mężczyznę, na... Siebie samego, wcielonego w postaci Syna Bożego. To zadziwiające, że Bóg miał takie życzenie, by stać się człowiekiem i być wychowywanym przez człowieka.

– A nie rozczarował się?

– Józefem? Nie, nie sądzę. Ten wybór nie był dla Boga rozczarowaniem. Nie ma ani jednego słowa w Biblii, które wskazywałoby na rozczarowanie którejkolwiek ze stron. No tak, ale ktoś powie, że nie ma też nic takiego, co by potwierdzało, że wszystko dobrze szło. Skoro nie dopisano, że nic nie poszło źle, to znaczy, że poszło dobrze. Z tym że nie wszystko jest dla publicznego czytelnika. Na pewno większości spraw dotyczących życia Józefa nie znamy, bo nie zostały zapisane. I nie z niedbalstwa, ale dlatego, że są to sekrety.

– Sekrety Świętej Rodziny... Musiały istnieć, przecież każda rodzina je ma, dom jest rzeczywistością, w pewnym sensie, zapieczętowaną. Domy mają drzwi, które się zamyka przed światem zewnętrznym. Jaki to był dom, Ojcze, ten Ich, w Nazarecie? Dom pierwszego sanktuarium?

– To był bardzo prosty dom, częściowo, być może, wykonany jako rodzaj groty w jaskini, a częściowo powiększony dobudówkami. Zbudowany z kamienia, łączonego wapnem z ceramicznymi fragmentami, albo z tak świetnie ciętego kamienia, że zaprawa łącząca nie była już potrzebna. Józef był murarzem, nie zapominajmy o tym. Dom był prosty, ale nie prymitywny, bo jeśli mamy do czynienia z murarzem i budowniczym, to jednak przystosował ten dom w taki sposób, żeby był on też przyjemny, miły, ciepły, wygodny i przestrzenny. Myślę, że był dobrze wentylowany i miał źródła światła, chociaż okna nie należały do częstych praktyk budowlanych tamtego okresu. To była przestrzeń, w której zarówno Maryja, jak i Jezus mogli się bardzo dobrze czuć. Przede wszystkim użyteczny i estetyczny, ale nie perfekcyjnie, neurotycznie wysprzątany. Jednak praca musiała tam wrzeć!

– A codzienność?

– W tym Ich domu było dużo Słowa Bożego. Maryja jeszcze wcześniej spędzała dużo czasu w świątyni, taka była praktyka służenia dziewcząt – wiemy o tym z Księgi Samuela, z Księgi Sędziów – w czasie tkania albo sprzątania pomieszczeń świątynnych recytowano i śpiewano fragmenty Słowa Bożego. Maryja, ale też Józef, byli przyzwyczajeni do ciągłego powtarzania Słowa Bożego. Praktyka haghighi czy hagah, medytowanie przez powtarzanie tekstu, jest bardzo stara, sięga Księgi Jozuego. W domu w Nazarecie wciąż była Biblia – brzmiała, szeptano ją, wypełniano Słowem dzień. I nie było to coś szczególnego. Był to sposób życia, zwykła, codzienna treść dni. Czytałem, że jeden ze świętych sprzedał się do niewoli, a potem przez cały dzień powtarzał Pismo Święte i w ten sposób nawrócił bogatych ludzi na chrześcijaństwo. Jak to się stało? Naturalnie, on po prostu przez cały czas trajkotał Biblią. Oni też trajkotali.

– A czy Józef nie czuł skrępowania? Niezwykła Żona, Maryja, za chwilę Jezus, a więc sam Bóg w domu... Czy to nie zbyt wiele dla zwykłego cieśli? A może jednak nie był zwykłym cieślą?

– W pewnym okresie mojego życia próbowałem malować, miałem jakieś uzdolnienia w tym kierunku, próbowałem się kształcić – na szczęście nic z tego nie wyszło. Proszę, uwierz: nigdy nie malowałem, jeśli wcześniej nie przygotowałem dobrze materiału. Nie ma sensu wykonywać obrazu, jeśli jest kiepski grunt i pędzle nie są przygotowane. Muszą być najpierw bardzo dobre narzędzia. Czytałem w „Materiałach malarskich” Maxa Doernera, pierwszej książce, którą złapałem o malowaniu, że rzeczą najważniejszą jest sprawa gruntu.

– Tu grunt był bez zarzutu.

– Józef był przygotowany. A właściwie: Bóg przygotował Józefa. Bóg w Józefie zrobił świetny grunt dla Jezusa i dla Jego Matki. Być może do pewnego momentu Józef nie do końca rozumiał, co się w jego życiu dzieje, dlaczego tak się dziwnie składa, dlaczego mu to wychodzi, a tamto nie, czemu mają miejsce takie dziwne synchronizacje. I nagle pewnego dnia zrozumiał: Ach, to o to chodziło, no to nie mogło być inaczej! Znam obyczaje Pana Boga, chociaż jestem człowiekiem grzesznym. Wiem, że On nie działa chaotycznie, bezmyślnie, impulsywnie. Wszystko jest dobrze przemyślane, wcześniej przygotowane.

– A jednak Józef trochę się przestraszył...

– Każdy by się przestraszył. On nie mógł się zachować inaczej. Przestraszył się ogromnego powołania, niemającego sobie równego w świecie. Nawet powołanie do życia archanioła nie jest tak wzniosłe jak powołanie do bycia opiekunem Syna Bożego. Łatwiej by mu było być serafinem niż opiekunem dla Jezusa...

– Ojcze, czy to prawda, że Józef przez chwilę myślał, iż Maryja mogła go zdradzić? Ktoś kiedyś forsował taki pomysł, nawet na łamach jednego z katolickich tygodników. Ale jeśli jemu przyszłoby to do głowy, to by znaczyło, że nie był Jej pewien, a jeśli nie był Jej pewien, to gubi się sens wszystkiego.

– Czytamy, że „nie chcąc narazić Jej na zniesławienie, postanowił oddalić Ją od siebie”. W tłumaczeniu polskim sugeruje to, że podejrzewał Ją o cudzołóstwo. Ale nie, w rzeczywistości serca Józefa absolutnie nie... Chodzi o coś zupełnie innego: Józef nie czuł się Jej godny i nie chciał Jej zniesławiać byciem mężem dla kobiety, która przyrzekła dziewictwo – Józef o tym wiedział – i nagle Ona ma Dziecko, Syna Bożego. Ludzie nie przyjmą tego do wiadomości! Będą uważać, że to Dziecko jest owocem współżycia z mężem. Zniesławią Dziecko i Matkę... To był tok rozumowania Józefa.

– Czyli w tym momencie Józef nie odczytuje jeszcze swojej roli?

– Trudno mu się odnieść do tego, co przed nim wyrasta. Był do tego przygotowywany, a jednak w tej chwili to go przerasta. Jednak wiemy, że się nie podda, wróci i odpowie Bogu ukrytym we własnej Żonie. I powie Mu: Tak.

– Ojcze, a czy gdyby dziś Pan Bóg szukał opiekuna dla swojego Syna, toby go znalazł? W tym naszym świecie, który boryka się z kryzysem męskości, a wręcz z kryzysem tożsamości?

– Nie znalazłby. Ale nie dlatego, że tamte czasy były lepsze, a nasze są gorsze. Nie znalazłby, bo drugiego Józefa nie ma. To była postać wyjątkowa. I nie dlatego Bóg go wybrał, że był wyjątkowy. Józef stał się wyjątkowy dzięki Bożemu wybraniu.

Za tydzień – Tryptyk ze św. Józefem, cz. 2.I

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Modlitwa serc i stóp kapłańskich

2018-07-20 09:01

Beata Pieczykura

„Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań” to wielkie wołanie kapłanów, aby Pan żniwa posłał robotników na swoje żniwo w Kościele częstochowskim. Odbywa się w dniach 16 lipca do 20 sierpnia.

Beata Pieczykura

Dlatego księża pielgrzymują po parafiach oraz podejmują post o chlebie i wodzie. Abp Wacław Depo towarzyszy i błogosławi codziennej modlitwie i pokucie kapłanów w intencji nowych powołań, a koordynatorami akcji są ks. prał. Marian Duda i bp Andrzej Przybylski.

Zobacz zdjęcia: Modlitwa serc i stóp kapłańskich

19 lipca pielgrzymka wiodła po parafiach dekanatu koziegłowskiego, rozpoczęła się o godz. 5 w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Siedlcu Dużym i zakończyła w sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Mzykach. Tam Mszy św. w intencji powołań kapłańskich przewodniczył abp Przybylski.

Dziś „Modlitwa serc i stóp kapłańskich” pielgrzymuje po parafiach:

Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Wrzosowej

bł. Karoliny Kózkówny w Wanatach

Św. Apostołów Piotra i Pawła w Nieradzie

NMP Częstochowskiej w Starczy

Św. Michała Archanioła w Kamienicy Polskiej

Św. Tomasza Apostoła w Osinach

NMP Matki Miłosierdzia w Jastrząbiu

Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poraju

Św. Jana Chrzciciela w Choroniu

Św. Jana Chrzciciela w Poczesnej

Informacje o inicjatywie na stronie internetowej: otojaposlijmnie.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Licheń: 26. Ogólnopolskie Spotkania Trzeźwościowe

2018-07-20 15:44

Robert Adamczyk

W dniach 27-29 lipca br. w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu Starym odbędą się 26. Ogólnopolskie Spotkania Środowisk Trzeźwościowych.

Sanktuarium Maryjne w Licheniu Starym

Hasłem tegorocznego spotkania będą słowa „Bóg bezsilnym daje moc”. „Jest to hasło, które mówi o tym, że gdy rozpoczęliśmy proces przemiany naszego życia i zobaczyliśmy, że jesteśmy bezsilni, czyli z uzależnieniem czy też ze współuzależnieniem nie dajemy sobie rady i sami nie możemy sobie pomóc. Dlatego potrzebujemy pomocy Boga, potrzebujemy pomocy innych, potrzebujemy terapii. Potrzebujemy siły danej od Boga” – wyjaśnił organizator spotkania ks. Robert Krzywicki MIC, dyrektor Licheńskiego Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym.

Tegoroczne Licheńskie Spotkania Trzeźwościowe zostaną poświęcone tematowi alkoholizmu kobiet. „Chcemy pokazać, jak kobiety szukają i odnajdują drogę do trzeźwienia. Jest to temat trudny, gdyż alkoholizm najczęściej kojarzony jest z mężczyznami, ale ten problem dotyka także kobiet, które trudno przyznają się do tego uzależnienia” – wyjaśnił marianin.

Nowością tegorocznych Licheńskich Spotkań Trzeźwościowych będzie mityng „Haz-anon”, skierowany do bliskich osób uzależnionych od hazardu. Jego celem będzie próba pokazania, w jaki sposób, pracując na 12 krokach, bliscy uzależnionych od gier hazardowych, mogą ich wspierać na drodze wyjścia z problemu uzależnieniowego.

W sobotni wieczór o godz. 19 uczestnicy Licheńskich Spotkań Trzeźwościowych będą wspólnie modlić się podczas Mszy św. połączonej z Apelem Maryjnym. Po zakończeniu celebracji nastąpi dalsza część mityngów.

Wierni, którzy tego dnia będą pragnęli skorzystać z sakramentu pojednania, będą mogli to uczynić w godz. od 6.00 do 21.00.

Przez cały dzień na ternie Sanktuarium będą trwały spotkania indywidualne z psychologami, terapeutami uzależnień, wolontariuszami oraz doradcami rodzinnymi.

Organizatorem 26. Licheńskich Spotkań Trzeźwościowych jest Licheńskie Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem